Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

Fantasy
Grupa otwarta



o grupie
Grupa dla wszystkich miłośników szeroko pojętego nurtu fantasy. Lubisz prozę Sapkowskiego, Tolkiena, a może jeszcze kogoś innego? Zapraszamy!


właściciel


Tworzymy opowiadanie
15.11.2007 @17:39:44

~GodnyTrampek    15.11.2007 @17:39:44
Chciałbym zaproponować tak zwane tworzenie opowiadania... Kazdy chętny dodaje jakiś jeden, dwa wątki i moze coś ciekawego powstanie.
Zaczne tak:

Wielka czarna przestrzeń okalała jej zbłądzone myśli. Była zakłopotana. Na nocnym niebie było słychać tylko przelatujące czerwone smoki.... ->
*Radagast    17.11.2007 @22:10:51
"...poczuła ciepło pulsujące z jej piersi. Amulet który miała zawieszony na szyi był otulony czerwoną poświatą. Powoli podniosła głowę do góry. Zaschnięta krew kleiła się do rany z tyłu głowy. Nic nie pamiętała, ale zdawało jej się że amulet jest kluczem do..."
~SpiderTemplarius    19.11.2007 @17:36:04
"...odnalezienia tego, co zgubione, zapomniane. Tego czego nie można było stracić, a co znikło. Rosnący w sercu niepokój przerodził się w histeryczny strach, uczucie zapadania się świadomości i uciekającego spod nóg gruntu.
Zacisnęła dłonie i zagryzła usta. Pomogło. Niepokój powoli przechodził..."
_______
Run! Break down the Sky, destroy fake Angels and hide in the Shadow.
Unslave your Powers... let them steal and burn warped Minds and Souls...
~GodnyTrampek    21.11.2007 @18:09:07
"Jej zielony płaszcz mocno kontrastował z rudo czerwonych lokami. Lecz teraz zdawało się wszystko mieszać w jedną masę. Rozpływała się. Chciała uciec lecz coś ją trzymało. Zaczęła się szarpać, wyrywać, krzyczeć....
~Duma    26.11.2007 @00:34:57
"Spokojnie, to tylko ja" mówił jakby z otchłani męski ztonowany głos, gdy nagle otworzyła oczy. Leżała obolała w łóżku, smagana potworną gorączką i dreszczami przechodzącymi po całym ciele. Nad nią nachylał się właściciel anielskiego głosu uśmiechając się łagodnie i powtarzając kojące słowa... -->
_______
'(...) bo wciąż wyrywam życiu najpiękniejsze chwile, by nie dać się zwariować (...)' - KAjOPunk
_______

A mścij się
~staszes    28.11.2007 @18:07:21
"-Masz, wypij to ci pomoze-Powiedzial-znalzałem cię na Smoczej Grani, niebezpieczne miejsc. Cos ty tam robiła?
-Jja, jjaa nie wiem... nic nie pamiętam. Długo tu jestem?
-2 dni. Miałaś szczęscie, że cie odnalazłem. Jestem, mag Goran. - gdy to rzekł błyskawica przeszyła ciemne niebo. Jak cię zwą? ... -->"
ostatnio edytowane: 2007-11-28 18:07:58
_______
--->
~MagdaSlomka    02.01.2008 @01:16:15
"- Mnie?
- Tak, Ciebie.
- Nie... Nie pamiętam. Zapomniałam kim jestem! - zaczęła panikować, ale po chwili w jej głowie pojawiały się ciche, wzywające słowa: "Trzymaj mnie za rękę! Matylda, razem przetrwamy, tylko trzymaj mnie za rękę!"
- Co się stało? - zaniepokoił się Goran
- Jestem... Matylda. Tak mi się wydaję.
- Matyldo, wiesz co masz na szyi? - wskazał na czerwony amulet z wygrawerowaną na środku runą
- Nie jestem w stanie powiedzieć.
- Jesteś Błękitną Czarownicą. Jednym z wymierającego elfickiego gatunku.
- Brzmi... znajomo." --->
_______
Pochodzisz od Pana Adama i Pani Ewy [...]. To wystarczy, by najnędzniejszy z żebraków podniósł dumnie głowę, i wystarczy też, by największy na ziemi władca pochylił swe ramiona ze wstydu.
~NikaJesien    21.02.2008 @19:56:02
"...Nagle drzwi się otworzyły i do środka wpadł jasnowłosy mężczyzna, ubrany w brązowy płaszcz.Z lewego ramienia strumieniem sączyla się krew.
-Goran, do licha, co ty tu jeszcze robisz?! Musimy wiać zanim dopadną...A więc juz sie obudziła? - spojrzał na Matyldę.Dopiero teraz zobaczyla szrame biegnącą od brody, przez lewe oko,gdzieś do połowy czoła.Na oku miał opaskę.
-Wybacz Pani za to zamieszanie, ale nie ma chwili do stracenia.
-Melkor-Goran wstał i podszedł do niego-Ona ma Amulet...-
-Świetnie, im większa moc tym szybciej nas wywęszą!-Melkor podszedł do Matyldy
-Dasz rade wstać ?
-Chhyba tak...
-Dobrze.Goran pomóż jej, musimy ruszać
Po czym wyszedł z izby szybkim krokiem..."
~Spajder    21.02.2008 @22:31:24
"Podniosła się. Na chwilę pociemniało jej w oczach, ale nie straciła równowagi.
Z satysfakcją zauważyła że... Goran nie zauważył tego. Równie dobrze mógł udawać, że nie zauważył.
Dotknęła rany z tyłu głowy. Krew krzepła. Amulet działał... - Czemu tak pomyślała? Czyżby dopiero co umarła? Nie, niemożliwe. Takie rzeczy zdażały się tylko w bajkach.
-Czy możesz... - Goran zawahał się. - Czy możesz pani uspokoić amulet? Sytuacja jest dość trudna i bez emanującej magii.
-Mogę umrzeć, Goranie-odpowiedziała pewnie. Jego twarz zbladła. Cofnął się o krok i schylił głowę w geście szacunku. - Ten amulet jest jak moje serce. Mam go, ale moja władza nad nim jest..."
ostatnio edytowane: 2008-02-21 22:31:54
_______
Sonnet - Obcy we mnie

Wciąż możesz dołączyć do projektu jako rysownik - https://www.facebook.com/sonnetobcywemnie?fref=ts
~superextranirvana    25.03.2008 @19:23:36
" znikoma, to on wybiera drogę którą mam podążać.
-Przepraszam...nie wiedziałem -odwrócił twarz- Nie ma czasu musimy uciekać.
Mag szybko zgarną kilka drobnych pudełeczek i wyglądającą na starą szkatułkę. Bił z niej dziwny, blado zielony blask.
-Szybciej! Już prawie tu są - doszedł ich krzyk z zewnątrz.
W ciągu kilkunastu sekund Goran i Matylda byli już na zewnątrz. Stały tam 3 konie. Jasnowłosy mężczyzna pomógł elfce wspiąć się na przeznaczonego dla niej rumaka... "
_______

~MagdaSlomka    29.05.2008 @21:41:45
"Ruszyli w drogę, w stronę zaśnieżonych gór. Jechali trzy dni i trzy noce. Nic do siebie nie mówiąc. Czwartego ranka Matylda w końcu zapytała się:
- Przed czym uciekamy?
- Cóż... Pani, to bardzo skomplikowane - odpowiedział jej smutno Melkor. - Widzisz, zły mag Lewus [pomysł mojej siostry, nie wiem dlaczego] zbiera Amulety, mordując każdego posiadacza. Goran też ma amulet. Jednak twój, pani jest wyjątkowy. Bo ty jesteś wyjątkowy.
- Ale dlaczego ty uciekasz?
- Jestem w grupie partyzantów, którzy ukrywają się za Krwistymi Górami. Lewus rządzi krajem. My chcemy go unicestwić i znaleźć prawdziwą następczynię tronu, bowiem Verissą może władać tylko kobieta o czystym sercu i ciele. Została porwana piętnaście lat temu.
- Co ja mam z tym wspólnego?
- Jesteś z innego świata. Poznałem.
- Jak?
- W Verissie już nie ma Błękitnych Czarownic. To tylko legendy. Bo tylko Błękitne Czarownice mogły posiadać Amulet bez..."
_______
Pochodzisz od Pana Adama i Pani Ewy [...]. To wystarczy, by najnędzniejszy z żebraków podniósł dumnie głowę, i wystarczy też, by największy na ziemi władca pochylił swe ramiona ze wstydu.
~martynina    30.05.2008 @00:46:15
"... pieczęci. Widzisz... - tu Goran zawahał się - Każdy kto wszedł w posiadanie amuletu, nie mógł mieć pełnej władzy nad nim... Nie był w stanie... Moc amuletu jest zbyt potężna, by mógł władać nią zwykły śmiertelnik. Legenda głosi, że trzy pierwsze założycielki klanu Błękitnych Czarownic stworzyły i zapieczętowały amulety. Było ich osiem, z czego trzy nie posiadały pieczęci. Pewnie domyślasz się dla kogo były te trzy? - Goran z uśmiechem spojrzał na Matyldę
- Stworzyły je dla siebie... ??
- Zgadza się... stwierdziły, że tylko one mogą nimi władać. Nikt jednak nie wie do czego miało im służyć pozostałych pięć... - Mężczyzna przerwał. Wyglądał, jakby wypowiedziane słowa przywołały w nim niemiłe wspomnienia. Po chwili ocknął się i zaczął mówić dalej - Potem rozpoczęła się krwawa wojna... Czarownice zostały pokonane, a amulety skradzione. Przez wieki przechodziły z rąk do rąk. Dzis wiemy, że pięć zapieczętowanych amuletów zachowało się, z czego Lewus ma już trzy. Jeden jest w posiadaniu czarnoksiężników ze wschodu. Ja mam piąty - Matylda spojrzała na jego amulet. Był złoty. Nie zawierał srebrnej runy tak jak jej, lecz pieczęć w kształcie feniksa. Goran kontynuował - Niestety, trzy legendarne przepadły... Podobno potomkinie Błękitnych Czarownic żyją do dziś, lecz w ukryciu. Plotki głoszą, że posiadają legendarne amulety. Przez lata jednak nie było na to dowodu, aż do spotkania z Tobą. Legenda jednak zdaje się być prawdziwą - Oboje spojrzeli na siebie. Matylda uśmiechnęła się. Nagły ból przeszył jej skronie. Zaczęła wpadać w ciemność własnego umysłu. Teraz widziała już tylko obrazy - Pięć amuletów wśród roztańczonych płomieni... osoby. Tak... przy ogniu stały trzy postacie...skupiona wokół nich mana była tak gęsta... zdawało się, że można było ją chwycić gołymi rękoma. Poza blaskie ognia była tylko ciemność... lecz... tam głęboko... było coś jeszcze... coś..." --->>
ostatnio edytowane: 2008-05-30 01:27:36
_______
Republika! Republika Marzeń
Republika! Oto czego pragnę
Republiką! Republiką moich marzeń bądź...
~PolakK    24.06.2008 @15:06:11
"zdumiewającego, albo raczej kogoś... Kogo nikt by się nie spodziewał tam zobaczyć...
Otulone delikatnym zanikającym blaskiem małe dziecko, w starych brudnych ubraniach. Stało wpatrując się w postacie, wzrokiem tak zachłannym i chytrym że dreszcze przechodziły na samą myśl. Dziewczynka w rytm trzasków ognia bawiła się kukiełką na sznurkach. Co dziwniejsze kukiełka nie wyglądała normalnie, do złudzenia przypominała Gorana.
Niespodziewanie poświata kamienia poczęła narastać. Dziewczynka zniknęła w mroku, a blask ognia zmniejszał się z każdą chwilą. Coś było nie tak, to działo się za prędko by..."
ostatnio edytowane: 2008-06-25 11:32:21
~MagdaSlomka    05.07.2008 @15:59:34
"...było prawdą.
Ocknęła się. Leżała na kamiennej posadzce. Otaczali ją jacyś żołnierze. Przyglądali jej się jak dziwnej zjawie. Odgarnęła od spoconej twarzy swe rude włosy i podniosła się podpierając na dłoni. Żołnierze rozstąpili się, a ona zobaczyła przed sobą wysokiego, szczupłego mężczyznę o długich, czarnych włosach związanych z tyłu czerwoną wstążką. Odziany był w czarne buty, skórzane czarne spodnie i szkarłatny płaszcz. Do twarzy miał przyklejony kpiący uśmieszek a jego wzrok mógł zabić nawet smoka. Twarz miał pociągłą, nos haczykowaty a w oczach kryła się najgłębsza i najniebezpieczniejsza we wszechświecie głębia po brzegi wypełniona ciemnością i złem.
Mężczyzna uderzył pięścią o stolik stojący obok tronu na którym siedział, a żołnierze podnieśli Matyldę i poprowadzili ją do niego.
- Matylda Thompson, prawda? Jedyna żyjąca potomkini założycielek Błękitnych Czarownic w moim pałacu... Praprapraprapra wnuczka wielkiej prorokini Klanu Błękitnych Czarownic, samej Emmy Thompson.
- Dziękuję, że mnie pan przedstawił, ale czy pan trochę nie za bardzo gestykuluje i nie za bardzo wyolbrzymia tego przedstawienia?
- Zamilcz! Oddaj amulet!
- Jaki amulet?
- Amulet bez pieczęci...
- Nie mam żadnego amuletu. Kim pan w ogóle jest?
- Nie znasz mnie, głupia dziewojo?! Jam jest Król Lewus! Władca Piekła i Ziemii, Król Zła i Bezprawia! Oddaj wreszcie amulet!
- To Ty! - wykrzyknęła i pokazała palcem Lewusa, gdyż nie mogła wymyślić nic sensownego.
- To ja!- i Lewus zaczął się szaleńczo śmiać, niczym opętany, szalony naukowiec. Wyciągnął z kieszeni płaszcza jeden amulet, podobny do tego, który należał do Gorana, jednak ten był otulony czarną mgiełką, złą poświatą. Medalion nagle zaczął przyciągać dziewczynę do siebie, a jej zielony płaszcz rozpiął się i zsunął z jej ramion. Stała teraz w białej, niemal przezroczystej sukience, a na jej szyi spoczywał amulet owiany tą samą poświatą, jednak jaśniejszą. Spoczywał to chyba złe słowo. On miotał się między jej piersiami niczym szalejący wiatr podczas burzy.
- Nie ładnie kłamać - wysyczał Lewus a niebo przeszył grom. Król wyciągnął zza pasa..." --->

Ale się opisałam. Chyba narysuję jakąś tą postać. :D
_______
Pochodzisz od Pana Adama i Pani Ewy [...]. To wystarczy, by najnędzniejszy z żebraków podniósł dumnie głowę, i wystarczy też, by największy na ziemi władca pochylił swe ramiona ze wstydu.
~martynina    08.07.2008 @01:21:06
"...drugi amulet. Chwycił obydwa i zacisnął w swych szponiastych dłoniach.
- Wiesz co się stanie, gdy złącze te wisiory? - Powiedział Lewus przez zaciśnięte zęby. Matylda przecząco potrząsnęła głową. Z przerażeniem doszła do wniosku, że nie jest zdolna wymówić ani słowa - Więc słuchaj uważnie, bo nie będę się powtarzał - w tym momencie obydwa amulety rozbłysły czerwienią - Jak widzisz! Gdy amulety są w pobliżu siebie ich moc wzrasta - wypowiedzawszy to spojrzał na swoje dłonie. Światło amuletów stało się mocniejsze zmuszając Matyldę do odwrócenia od nich wzroku - Powinnaś się domyślić - kontynuował - że moc jest tym potężniejsza im więcej amuletów się posiada - z zachłannością spojrzał na wisior Matyldy - Teraz! - wykrzyczał, po czym nagle zszedł do teatralnego szeptu - dzięki tej MOCY jestem zdolny między innymi przejąć kontrolę nad twoim... ciałem - na twarzy Lewusa pojawił się obrzydliwy uśmiech. Matylda nie chciała wiedzieć jakie to myśl przeszły przez jego głowę - Nie bądź taka przerażona - powiedział. - Chciałem Ci tylko przesłać pewną aluzję. Bo przecież nie możesz mówić, prawda? - Lewus przerwał rozkoszując się ciszą jaka nastała. W powietrzu dało się słyszeć jedynie wysokie, metaliczne dźwięki wydawane przez amulety - Więc spróbuj teraz - rozbłysło swiatło, a Matylda poczuła jak jej żuchwa się rozluźnia:
- Co zrobiłeś z Goranem i resztą ludzi!!?? - krzyknęła nagle.
- To teraz nie istotne. Ważniejszą sprawą jest Twój amulet. Albo oddasz mi go po dobroci, albo... - Lewus złączył ze sobą dwa amulety, a następnie zawiesił je na szyi. Energia jaka zaczęła się z nich sączyć była niesamowita. Zaczęła przyjmować formę czerwonych orb, które wirowały po całym pomieszczeniu
- Matyldo - nareszcie powiedział. - Będę zmuszony cie zabić.... "
ostatnio edytowane: 2008-07-08 01:24:10
_______
Republika! Republika Marzeń
Republika! Oto czego pragnę
Republiką! Republiką moich marzeń bądź...
~aniusqa93    08.07.2008 @14:29:10
"Jednak Matylda, wbrew pozorom, była niesamowicie przebiegła. Z góry, mimo swego nieprzyjemnego stanu fizycznego, przewidziała, iż Lewus ich dogoni i złapie w pułapkę, toteż dołożyła wszelkich starań, by nie dostał w swe obmierzłe łapy jej amuletu. To, co wydawało mu się oryginałem, w rzeczywistości było po mistrzowsku stworzonym falsyfikatem, który jednak zamiast wzmocnić jego siłę, jedynie ją osłabiał, a nawet niwelował niesamowitą moc amuletów już będących w posiadaniu Lewusa.
- Jeszcze zobaczymy, kto tu kogo będzie zmuszony zabić...- odrzekła Matylda, po czym wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. "
ostatnio edytowane: 2008-07-08 14:32:58
~Soahi    28.08.2008 @16:32:51
...Ale dosyć, wyjaśnię ci to później, jeśli ujdziesz stąd z życiem. A teraz biegnij, wskaże ci drogę.
Dziewczyna wstała chwiejnie. Smok wzbił sie w powietrze i poleciał w dół korytarza. Matylda musiała sporo sie natrudzić, ledwo bowiem nadążała za poczwarą. Zawahali się. Tunel prowadził w dół, zapewne do lochów. Czy to nie podstęp? Nie miala jednak wyboru i biegła dalej. Biegła z całych sił. Za następnym zakrętem ujrzała zweglone ciała strażników. Za nimi rozciągały sie lochy, a nad nimi unosił się smok.
- Pospiesz się, krucha istoto! - Wrzasnął i poprowadził ja w głąb lochów. Biegła opętańczo szybko, kiedy coś chwyciło ja za ręke. Omal nie poślizgnęła się na wilgotnej posadzce. Odwróciła wzrok przerażona. Zobaczyła, ze to jakiś więzień wysunął rękę za kratę i złapał ja za ramię. Był to niski na 3 stopy/jakiś metr/, wychudly kobold. Gad miał w spojrzeniu cos tak żałosnego, ze Matylda nie ruszyła się ani o krok.
- Weź mnie ze sobą, sssszzzzamanko! - wrzasnął. - Błagam cie! Otwórz! klucz zostal przy ciałach strażników.
Dziewczyna już miała się wydrzeć z uścisku, gdy niski, chudy gad dodał pospiesznie:
- Uwolnij mnie, Matyldo!...
ostatnio edytowane: 2008-08-28 16:34:04
~MagdaSlomka    21.09.2008 @21:06:55
- Nie! Daj mi spokój! - nigdy nie podobały jej sie takie typki.
- Otwórz...! - zasyczał.
- Dobrze... - uścisk potwora rozluźnił się. Ufał jej, nie mogła go tak zostawić. Odwróciła się i pobiegła do prochu, który jeszcze chwile temu był strażnikiem. Wygrzebała klucz i drżącymi, szarymi od popiołu dłońmi otworzyła cele, zaś gad zaczął przybierać ludzkie kształty, i teraz wyglądał jak karzeł o oliwkowej skórze i czerwonych oczach.
- Biegnijmy! - wysyczał i złapał ją za nadgarstek i pociągnął w głąb korytarza.
- Nie wiem gdzie on jest...
- Kto?
- Smok!
- Jaki smok?! Szybciej!
- Smok! Wielki, czerwony, straszny smok! Nie widziałeś?!
- Miałaś zwidy, Lewus coś ci dawał?
- Nie! Wielki, czerwony, straszny smok!
- Cicho bądź i się pośpiesz!
- Jesteś wredny, mały człowieku, wiesz? - ale karzeł nie odpowiedział tylko ciągnął ją dalej krętymi korytarzami. Matyldę zaczęło zastanawiać skąd on zna tak dobrze te labirynty? Może był szpiegiem? A może... - rozmyślania przerwało jej jasne światło, które pojawiło się nagle przed nimi. Karzeł upadł na kolana, a Matylda za jego przykładem, oboje spuścili głowy, jednak Matylda nie usłyszała tego co chciała usłyszeć, a usłyszała znienawidzony, przepełniony gniewem, złością i jadem głos Lewusa:
- Możesz wstać Psi Zębie - i karzeł wstał. - O, widzę, że Matyldo w końcu będziesz tak miła i oddasz mi amulet... skoro już klękasz przede mną... miło mi, miło mi!
- Nie licz na to! - i natychmiast się poderwała na nogi. Teraz mogła przyjrzeć się jego twarzy. Była bardziej oszpecona niż przypuszczała. Pod lewym okiem miał dużą blizną, zaś cały prawy policzek był obrzydliwie poharatany. Myślę, że każdemu z Was ten widoczek nie przypadłby do gustu, ale Matylda mimowolnie się uśmiechnęła.
- Miło mi, że ci się podobam, gdyż będziesz musiała patrzeć na mą twarz już całe życie. A to co mojej żony jest też moje, Matyldo. A może wolisz oddać mi teraz jednak amulet, bez niepotrzebnych ceremonii? - dziewczyna miała ochotę przyłożyć mu w żołądek, ale w porę złapał ją jeden z milicjantów, więc tylko splunęła magowi w twarz i uśmiechnęła się, szeroko, jednak zaraz przestała, gdyż Psi Ząb wymierzył jej porządnego kopniaka.


ja to lubię psuć plany ucieczek, przepraszam. ;]
_______
Pochodzisz od Pana Adama i Pani Ewy [...]. To wystarczy, by najnędzniejszy z żebraków podniósł dumnie głowę, i wystarczy też, by największy na ziemi władca pochylił swe ramiona ze wstydu.
~Soahi    02.12.2008 @20:20:08
Lewus zaśmiał się cicho i sucho. Zza jego pleców wyszła postać. Była to kobieta o białych jak śnieg włosach. Twarz miała chorobliwie bladą. Oczy zdawały się być dwoma szmaragdami. Ubrana była w czarną suknię z wysokim kołnierzem. Jej wąskie usta wygięły się w ironicznym uśmieszku. Przekrzywiając głowę, obserwowała bacznie Matyldę. Lewus objął ją, lecz kobieta zdawała się nie zwracać uwagi na jego pieszczoty.
- Przedstawiam ci Aidearię... - Rzekł Lewus z krzywym uśmiechem - Chętnie zaopiekuje się tobą... Widzisz, Aidearia jest mistrzynią w zadawania tortur i wyciągania informacji, nawet z trupów.
Kobieta uklękła i nachyliła się nam Matyldą. Ta przyglądała się tej scenie ze złością, bacznie przy tym obserwując Aidearię.
- To dla mnie zaszczyt, Matyldo Thompson. Zaszczytem będzie dla mnie kosztowanie twej mocy...- Uśmiechnęła się upiornie. -..Oraz mięsa.
W głowie Matyldy zaiskrzyło wspomnienie. Skądś znała Aidrearię... Aidaerię Belphepri, ostatnią z rodu Krwawych Wilkołaków, wielką nekromantke... Próbowała coś zrobić, lecz uświadomiła sobie, że nie może się ruszyć. Aidearia chwyciła ją z niewiarygodna dla kobiety siłą.
- Pożałujesz tego! - rzekła, zanim zaklęcie uniemożliwiło jej ruszanie choćby żuchwą!
Aidearia zaśmiała się cicho...
ostatnio edytowane: 2008-12-02 20:22:41
~MagdaSlomka    28.02.2009 @12:19:40
Jej śmiech przerażał. Nagle zanurzyła swe mleczno białe zęby w nadgarstku Matyldę, a ta, gdyby nie zniewalające zaklęcie wiłaby się z panicznego bólu. Bo nie było to zwykłe ugryzienie. Wydzierało z niej siłę, całą moc, którą ta nagle zaczęła czuć, a ból był silniejszy niż taki, od ugryzienia smoka.
Aidearia odsunęła nadgarstek dziewczyny i zlizała jej krew ze swoich warg. Wyglądała upiornie z tym czerwonym akcentem na twarzy. Wysyczała:
- Ona... ona... Jej moc mnie przeraża... Nie dam rady! Zamknijcie ją! Natychmiast! Zabijcie ją, byleby tylko jej nie zagłębiła, natychmiast! - podniosła się ciężko i podpierając się o ścianę udała do swoich komnat. Lewus nie wydawał się już taki zadowolony. Był wręcz przerażony, jego wargi drżały... Patrzył na rudowłosą nie wiedząc co zrobić. W końcu, po pewnym namyśle kazał ubrać ją w coś bardziej królewskiego niż brudna sukienka i zielona peleryna, opatrzyć ranę i przyprowadzić do siebie, po czym odszedł w swoją stronę.
Jednak nie było to wyjątkowo królewskie przyjęcie. Chociaż opatrunek na nadgarstku był jedwabny, biała zwiewna suknia ozdobiona złotem, włosy zostały rozczesane i spięte, ale jej bose stopy i ręce zakute były w złote, zdobione kajdany. Nie wyglądała jak królewska narzeczona, ale raczej jak niewolnica wyższa rangą. .
Stanęła przed Lewusem, którego rany po szkle znikły niemal całkowicie,oprócz tej jednej, największej, pod okiem; ale teraz był jakby uspokojony, ale przygnębiony, chociaż starał się to ukryć. Chyba zrozumiał, że Matylda mu nie grozi, dopóki nie zacznie się używać swojej mocy.
- Pięknie wyglądasz... Twoje włosy... Rozpuść je.
- Jeżeli tylko ściągniesz te kajdany... - Ale Lewus zaśmiał się tylko cicho, wstał z wielkiego tronu i wyciągnął spinkę z jej włosów. Rude loki opadły lekko na jej plecy.
- Patrz jak się dobraliśmy... Ja, największy i najsilniejszy władca w całym wszechświecie, i ty... Aidearia mówiła, że Twoja moc jest większa od mojej... moglibyśmy ją użyć do moich celów. Jeszcze jakbyśmy znaleźli resztę medalionów... Ty, byłabyś moją wspólniczką, kochana żonko...
- Twój śmiech przyprawia mnie o mdłości, więc radzę Ci... - jednak nagle Lewus przerwał jej, wyciągając z kieszeni medalion, który spoczywał na jej piersiach tyle lat... Nawet nie wiedziała kiedy go upuściła... Lewus skierował jego blask w jej stronę i...

//jak zwykle się rozpisałam
ostatnio edytowane: 2009-02-28 12:40:08
_______
Pochodzisz od Pana Adama i Pani Ewy [...]. To wystarczy, by najnędzniejszy z żebraków podniósł dumnie głowę, i wystarczy też, by największy na ziemi władca pochylił swe ramiona ze wstydu.
~Soahi    07.03.2009 @23:46:29
...I poczuła ból, jak gdyby ogarnął ją ogień. Wrzasnęłac z bólu. Potem ogień zdawał się penetrować jej umysł.
- Pomożesz mi, czy tego chcesz, czy nie!
Przed jej wzrok nadpłynęły wspomnienia. Chaotyczne urywki historii.
"Trzymaj mnie za rękę! Matylda, razem przetrwamy, tylko trzymaj mnie za rękę!"
Trzymała za ręke mężczyznę. Była małą, przestraszoną dziewczynką. Biegli przez płonące miasto...

... Siedzieli ukryci wśród gruzów, przyciśnięci do fragmentu muru. żar wciąż ich otaczał.
"Rozdzielcie się! Jeśli ją znajdziecie, przyprowadźcie! Żywą!"
Ten głos...
"Co z ojcem, lady Aideario?"
Po chwili milczenia znów odezwał się głos.
"Zabić."...

Ocknęła się znów. Leżała gdzieś, w jakiejś komnacie. Nad nia stał Lewus, nieopodal, w blasku księżyca siedziała Aidearia.
- Powiedziałaś, że z jej wspomnień dowiemy się gdzie...
- Jej wspomnienia są zbyt chaotyczne, Lewusie...
Lewus odwrócił się w jej stronę.
- Już raz mnie zawiodłaś... Chyba nie chceszs, by się to powtórzyło, prawda? - wycedził.
Aidearia spojrzała na niego zdziwiona, jednak szybko jej twarz znów przybrał beznamiętny wyraz.
- Zajrzyj w jej umysł jeszcze raz. Jeśli ci się nie uda znaleść się jej kryjówki... Zakosztowałam w krwi ich ojca. Odnajdę jej siostrę osobiście, Lewusie...
Wstała, ruszyła ku wyjściu, jednak odwróciła się jeszcze.
- I nie groź mi, Lewusie... Mam po swojej stronie mój klan
wyślij odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
 
Zaloguj się przez Facebooka! Załóż konto w digart.pl Zaloguj się do digart.pl
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt