Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

Zdzisław Beksiński
Grupa otwarta



o grupie
Grupa zrzeszająca miłośników tego fantastycznego artysty.
Zapraszam


właściciel


Życie Z. Beksińskiego
27.11.2007 @15:39:58

~SthiepanVanApacz    27.11.2007 @15:39:58
Kiedys na internecie znalazlem 2 listy Beksińskiego do przyjaciela... tresc tych listów całkowicie zmieniła moje myślenie, i podejście, do niedawna, do tragicznej śmierci Wielkiego artysty... Jesli ktos nie zna faktow z zycia Beksinskiego, nigdy nie zrozumie jego sztuki.... A oto treść owych listów :

List 1.
"....
Ja swoje prawdziwe upodobania odkryłem gdy miałem około 35 lat. Odkryłem nagle w trakcie narysowania jednego z seryjnych rysunków, oświeciło mnie światło jak św. Pawła. Dostałem w łeb jak pałką. Przez co najmniej dwa tygodnie chodziłem po świecie jak ogłuszony z jedną i tylko jedną myślą: „a więc O TO chodzi!" Potem oczywiście oswoiłem się i wszystko wróciło do jakiej takiej równowagi. Ale SKĄD to do mnie przyszło? Gdzie się tym zaraziłem? Przedtem uważałem, że mam skłonności sadystyczne i nawet marzyłem sobie o tym, by kogoś zgwałcić ale wiedziałem, że tego nigdy nie zrobię, bo pogardzam przemocą, jestem człowiekiem kulturalnym i „takich rzeczy się nie robi". Nawet Tomek [syn artysty - przyp. Dmochowski] nigdy nie oberwał ode mnie, bo bałem się, że jestem sadystą i mógłbym się rozsmakować w biciu dziecka. I tu nagle ten jeden moment udowodnił mi, że było całkiem na odwrót, że od dzieciństwa ukrywałem przed sobą samym to czego naprawdę bym pragnął, więc SKĄD mi się to coś wzięło? Ani matka mnie nie maltretowała, ani siostry starszej nie miałem, potem w życiu kobietom zawsze bardziej zależało na mnie niż mnie na nich. Nigdy w życiu nie kochałem się nieszczęśliwie. Skąd więc się to bierze? Jedynym wytłumaczeniem, które przychodzi mi do głowy, mógłby być fakt urodzenia się martwym, bo podobno udusiłem się w trakcie porodu. Czyżby to było to? ..."

Dlaczego rzecz przed sobą ukrywałem, to łatwiej mi jest zrozumieć. Wynikało to z pewnych zasad mego wychowania, w których nie wolno było okazać się słabszym. Być słabszym od kobiety, to był już nieomal znak hańby. Pragnienie bycia słabszym i maltretowanym oraz zabitym przez silniejszą kobietę, tak aby moja agonia sprawiała jej seksualną przyjemność, musiało więc zostać i zostało zepchnięte w podświadomość. Po tym olśnieniu które miałem na początku lat sześćdziesiątych, zacząłem sądzić, że psychoanaliza Freuda nie była aż tak głupia jak się sądziło: zepchnięcie i moment olśnienia, faktycznie mają miejsce. Gdyby przyczyna leżała we wspomnieniach z momentu urodzin, to miałyby one charakter idealnego negatywu zaistniałej wtedy sytuacji, a więc też charakter quasi kompensacyjny jak u wspomnianych Japończyków. Ale to jak widać potrzeba i doznanie o wiele bardziej powszechne niż do tej pory sądziłem. Samych porno modelek lub prostytutek wyuczonych zawodu (jak dusić do imentu, a nie zadusić naprawdę ) w jednej tylko stronie poświęconej temu odchyleniu jest około 120.
....
Wszyscy mamy wbudowany ten sam mechanizm popędu płciowego ale wyobraźnia seksualna jest już indywidualną cechą podobnie jak styl malarski. Podejrzewam, że nie istnieje „norma", a jedynie dostosowanie się do wymogów określonej kultury. Czy kto chce czy nie chce, to wymogi te jak na razie ustaliło na naszym terenie chrześcijaństwo, dopuszczając w celu urozmaicenia ludziom życia tzw. „pozycje" ale bezlitośnie eliminując wszystko inne od stosunków z innymi ssakami, z członkami rodziny, z dziećmi et c, po homoseksualizm, masturbację, koprofagię i tak dalej. Gotów jestem się założyć, że każdy ma ukryte potrzeby, tylko straszliwie się wstydzi ich ujawnienia, bo grozi to anatemą, wyłamaniem się z szeregu oraz ośmieszeniem. Te potrzeby są czasami śmieszne nawet dla ich posiadacza, bo narodziły się w okresie dojrzewania hormonów jako wypadkowa opowiadań kolegów głupich książek (oraz tego co się z nich zrozumiało), no bo mając lat 10 czy 12, nie jest się jeszcze krytycznym i wyrobionym, tak więc te wyobrażenia literacko są INFANTYLNE i zostają takimi już na resztę życia.
..."
Zdzisław.

Warszawa, Sobota, 21 października 2000


List 2.
***
"...
Jeśli natomiast idzie ściśle o moją wyobraźnię seksualną, to z racji swej istoty jest ona skazana wyłącznie na proces myślowy: nie chciałbym jeszcze zemrzeć, nawet gdyby mi to miała załatwić osobiście Alicja Silverston. Mam odrazę do woni, a szczególnie gówna, ale to co sobie wyobrażam i co mnie niesłychanie angażuję jest bezwonne i dzieje się w jakiejś urojonej metarzeczywistości. Potrzebą wewnętrzną jest chęć bycia poniżonym, maltretowanym i zamordowanym ale osobiście i na jawie wcale za tym nie przepadam. Poza tym bardzo mocne poczucie komizmu i obawa śmieszności, nie pozwoliłyby mi na zrealizowanie moich marzeń. ..."

Cóż można poradzić komuś kto myśli, że wszystko jest dla wszystkich. Chyba już to pisałem: popęd mamy wszyscy ten sam ale wyobraźnia seksualna, a popęd to dwie rozmaite rzeczy. Podejrzewam, że u kobiet jest to jeszcze silniejsze. No ale ja mam sporo damskich hormonów, tak więc jak sądzę temu zawdzięczam przerost wyobraźni nad możliwością realizacji. Podobnie jak Ty wierzysz w świetlaną przyszłość poznania intelektualnego, ja jestem pewien, że rzeczywistość wirtualna, nie dająca się odróżnić od rzeczywistości w jakiej żyjemy (na którą już się niestety nie doczekam ), załatwi te sprawy w 100%. Oto zamawiam sobie przez komputer z katalogu jakąś Lisę Boyle czy inną sławną modelkę, programuję dla jej (w menu „preferencje" ) silne skłonności sadystyczne, na wszelki wypadek obniżam jej wiek do 18 lat i wydłużam jej nogi o 10 cm oraz aby czuć się wobec niej śmieciem, programuję by miała 6 doktoratów i tytuł profesora zwyczajnego MIT, siłę Gołoty oraz czarny pas karate, poczym klikam w „zastosuj", dzwoni dzwonek do drzwi i gdy otwieram stoi tam goła 18 letnia profesor zwyczajna MIT z pięcioma tytułami doktorskimi, daję mi kopa w brzuch, powala na ziemię, pęta, knebluję i potem przez dwie godziny, siedząc mi na głowie dusi na rozmaite sposoby, łamiąc mi dodatkowo ręce i nogi, wyłamując palce i wyrywając paznokcie, doznając co chwila orgazmu, wreszcie umieram w konwulsjach i budzę się odprężony, a na monitorze w takt relaksującej muzyki, pojawia się łagodnie pulsujący różowy napis informujący, że usługa kosztowała 1.500 zł. Boże, toż to mniej niż jeden rysunek! Jeśli nie będę się lenił i przysiądę wieczorem fałdów, to mogę sobie zafundować taką atrakcję codziennie. Jutro zatem zawita w me progi „podrasowana programowo Brittney Spears i po dwugodzinnych torturach, przywiązawszy mi głowę do zlewu, poderżnie mi gardło rzeźnickim nożem i w agonii będę obserwować jak krew cieknie do zlewu. Już z góry się cieszę. Jest na co oczekiwać. Życie stało się piękne!

No tak ale czas wracać do siermiężnej rzeczywistości i opędzania się paniom, które chciały by mnie posiąść ale na nieco innych i mniej mi odpowiadających zasadach. Każdy ma swoje preferencje i swoje marzenia, oraz co ważniejsze ma do nich takie same prawo jak ja do moich. Pięknie pozdrawiam

Zdzisław.

Warszawa, Sobota, 28 października 2000
ostatnio edytowane: 2007-11-27 15:44:39
~Bohmal47    28.11.2007 @00:05:10
http://www.dmochowskigallery.net Polecam tę stronę wszystkim miłośniom twórczości Zdzisława Beksińskiego. Można tam znaleźć masę materiału!
ostatnio edytowane: 2007-11-28 00:06:36
_______
Mój profil artystyczny: http://bogumilhoder.digart.pl/

Galeria Angeliki: http://angelikakaczmarek.digart.pl/
~KinderxxLusia    18.01.2008 @16:03:30
w sumie mówi się o tylko jednym uczniu Beksińskiego. Adrian Kędzia. człowiek niesamowity, sztuka mistrzowska, obrazy do zapamiętania.
_______
ucebulacz chlastacz ...
rozbryzgiwacz szastacz ...
rozpierniczak ...
galaktyczak ...
gwiazdacz kosmiczak ...

nocny wysławiacz firmamentu ...
~szklankaRUMU    15.07.2008 @17:51:56
polecam książke "Bex@" w którym znajduje się korespondencja Beksińskiego z pewną dziennikarką chyba , nazwiska juz nie pamietam. duzo mozna sie o nim dowiedziec .....
~Gwoch09    19.10.2009 @01:34:54
tylko że Beksiński nie miał na pewno ŻADNEGO ucznia
~strigoi    08.09.2012 @21:22:00
Ta dziennikarka to Liliana Śnieg-Czaplewska, zebrała do kupy zbiór korespondecji mailowych z Beksińskim, świetna książka, dużo szczegółów i smaczków z życia Beksińskiego, chociaż przyznam, że o Jego malarstwie tam stosunkowo niewiele wiadomości, podobno nie lubił się wypowiadać na ten temat, a jeśli już to bardziej o stronach technicznych niż tych "znaczeniowo-treściowych".
wyślij odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
 
Zaloguj się przez Facebooka! Załóż konto w digart.pl Zaloguj się do digart.pl
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt