Właśnie? Co się dzieje, na szczeblach kościoła, na których się poruszam, czyli ja, najbliższa wspólnota, nasz ksiądz, wszystko jest w miarę zdrowe, ewangeliczne, ale tego, co się dzieje na poziomie episkopatu, czy Watykanu w wielu momentach nie ogarniam. Uważam, że dobra jest w KK taka hierarchia, że ktoś stoi na czele, bo wtedy łatwiej o jedność, ale jedność, bądź co bądź jest istotna. A z drugiej strony skupienie odpowiedzialności na jednej osobie grozi poważnymi nadużyciami, co pokazuje historia KK...
obawiam się tylko, że nie ma takiego sposobu, aby w którymkolwiek kościele wszystko mogło działać bez zarzutu.
I nie chodzi tu o mój komfort, przemyślenia, czy cokolwiek, zależy mi aby kościół, do którego należę zaprowadził mnie do prawdy.
_______
Lubię pegasusa
