Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

tonal
fotografia  |  różne  |  castaneda


widzimy jedynie siebie patrzacych na swiat



komentarze
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
 
Zaloguj się przez Facebooka! Załóż konto w digart.pl Zaloguj się do digart.pl
~seaFood    18.01.2009 @01:30:50
sluchaj, dopiero teraz zaznajomilem sie z tym tekstem i musze powiedziec, zee praca jak dla mnie baardzo trudna az nie zrozumiala a przede wszystkim meczaca-jak forma tak i trescia
to na tyle, czekam z ciekawoscia na cos nowego od Ciebie!
pozdrawiam.
~seaFood    26.11.2008 @12:57:14
wariat
na pewno sobie przeczytam i dam znac
~holon    25.11.2008 @18:58:10
– To jest mój tonal – powiedział don Juan, poklepując swą klatkę piersiową.

– Twój garnitur?

– Nie. Moja osoba. – Uderzył się w piersi, po udach i żebrach. – To wszystko to mój tonal.

Wyjaśnił, że każdy człowiek to dwie strony, dwie oddzielne istoty, dwie kopie, które zaczynają działać w momencie narodzin – pierwsza z nich zwana jest tonalem, a druga nagualem.

Powiedziałem mu, co antropologowie wiedzą na temat tych dwóch pojęć. Pozwolił mi mówić bez przeszkód.

– No cóż, jeżeli wydaje ci się, że coś o nich wiesz, to czysty nonsens – powiedział. – Opieram to stwierdzenie na fakcie, że tego, co ci mówię o tonalu i nagualu, nie mogłeś nigdzie wcześniej usłyszeć. Każdy idiota zorientowałby się, że nic o nich nie wiesz, ponieważ żeby się z nimi zapoznać, musiałbyś być czarownikiem, a nim nie jesteś, albo też musiałbyś rozmawiać o nich z czarownikiem, a nie rozmawiałeś. Więc zapomnij o wszystkim, o czym wcześniej słyszałeś, ponieważ nie ma z tego żadnego pożytku.

– To był tylko komentarz – powiedziałem. Don Juan w komiczny sposób uniósł brwi.

– Twoje komentarze są nie na miejscu – powiedział. – Tym razem wymagam od ciebie wyjątkowej uwagi, jako że mam zamiar zaznajomić cię z tonalem i nagualem. Czarownicy w sposób szczególny i unikalny interesują się tą wiedzą. Powiedziałbym, że tonal i nagual stanowią ekskluzywną sferę wtajemniczonych. W twoim przypadku to ukoronowanie tego wszystkiego, czego cię dotąd nauczyłem. Dlatego czekałem aż do dziś, aby o tym porozmawiać.

Tonal nie jest zwierzęciem strzegącym człowieka. Powiedziałbym raczej, że to opiekun, którego można przedstawić jako zwierzę. Ale to nie jest istotne. – Uśmiechnął się i mrugnął do mnie. – Używam teraz twoich własnych słów. Tonal jest istotą społeczną. – Tu roześmiał się, zapewne na widok mojego oszołomienia. – Można więc go słusznie nazwać opiekunem lub stróżem który zazwyczaj zamienia się w strażnika.

Notowanie szło mi niezdarnie. Starałem się uważać na to, co mówi Don Juan, a on roześmiał się, naśladując moje nerwowe ruchy.

– Tonal jest organizatorem świata – kontynuował. – Chyba najlepszym sposobem opisania monumentalnej pracy, jaką wykonuje, jest stwierdzenie, że na jego barkach spoczywa zadanie uporządkowania chaosu świata. Bez przesady można powiedzieć, naśladując w tym czarowników, że wszystko, co wiemy i co robimy jako ludzie, jest dziełem tonala.

W tej chwili, na przykład, twój tonal podejmuje próby zrozumienia moich nauk. Bez niego byłyby to jedynie dziwne dźwięki i grymasy, z których nie pojąłbyś niczego.

Powiedziałbym więc, że tonal jest opiekunem chroniącym coś bezcennego – samą esencję naszej istoty. Dlatego też musi zazdrośnie strzec tego, co zostało powierzone jego opiece. Jego poczynania stanowią zwykle najważniejszą część naszego życia, więc nic dziwnego, że w końcu w każdym z nas z opiekuna zmienia się w strażnika.

Don Juan przerwał i zapytał, czy zrozumiałem. Automatycznie przytaknąłem, a on uśmiechnął się z wyrazem niedowierzania.

– Opiekun ma szerokie horyzonty i jest wyrozumiały – wyjaśnił. – Strażnik zaś to nadgorliwy policjant o ograniczonym umyśle i w większości przypadków despota. Dlatego mówię, że tonal został zamieniony w nas wszystkich w małostkowego i despotycznego strażnika, podczas gdy powinien być tolerancyjnym opiekunem.

Z całą pewnością nie nadążałem za biegiem jego wyjaśnień. Usłyszałem i zapisałem każde słowo, a jednak byłem zajęty wewnętrznym dialogiem.

– Bardzo mi trudno nadążyć za tobą – powiedziałem.

– Gdybyś nie dał się nabrać na rozmowę ze sobą, nie miałbyś żadnych powodów do uskarżania się – powiedział ostro.

Jego uwaga sprowokowała mnie do szukania wyjaśnień. W końcu złapałem się na tym i przeprosiłem za upieranie się przy swoim.

Don Juan uśmiechnął się i zrobił gest, który niewątpliwie oznaczał, że moja postawa tak naprawdę wcale go nie rozzłościła.

– Tonal jest wszystkim, czym jesteśmy – kontynuował. – Wszystkim, czego byś sobie tylko życzył! Wszystko, co ma swoją nazwę, to tonal.

A skoro jest też swoimi własnymi działaniami, to znaczy że wszystko należy do jego domeny.

Przypomniałem mu, że wcześniej powiedział, iż tonal jest istotą społeczną. Terminu tego w rozmowach z nim sam używałem dla określenia istoty ludzkiej będącej końcowym rezultatem procesu uspołecznienia. Zauważyłem, że jeśli tonal jest jego produktem, to nie może być wszystkim, ponieważ świat wokół nas nie ma takiego charakteru.

Don Juan zarzucił mi bezpodstawność mojego argumentu. Przypomniał, że już dawno temu zwrócił mi uwagę, iż nie ma świata jako takiego, jest tylko opis świata, który nauczyliśmy się wizualizować i przyjmować za Pewnik, a opis stanowi wynik uspołecznienia.

– Tonal jest wszystkim, co znamy – powiedział. – Myślę, że już to stanowi wystarczający powód, żeby odgrywał dominującą rolę.

Przerwał na chwilę. Wyraźnie czekał na mój komentarz, ale ja nie miałem nic do powiedzenia. Jednak czułem się zobligowany do postawienia jakiegoś pytania i za wszelką cenę usiłowałem je sformułować, ale bezskutecznie. Uznałem, że przestrogi, od których rozpoczął naszą rozmowę, prawdopodobnie posłużyły za środek odstraszający dla mej zbytniej dociekliwości. Czułem się dziwnie odrętwiały. Nie mogłem się skupić ani poukładać myśli. Bez cienia wątpliwości czułem i wiedziałem, że nie jestem w stanie myśleć, zdawałem sobie jakoś z tego sprawę, jeśli to w ogóle możliwe bez myślenia.

Spojrzałem na don Juana. Wpatrywał się w mój brzuch. Podniósł wzrok i natychmiast wróciła mi jasność umysłu.

– Tonal jest wszystkim, co znamy – powtórzył powoli. – Obejmuje on nie tylko nas jako osoby, ale wszystko w naszym świecie. Można powiedzieć, że tonal jest wszystkim, na czym spoczywa nasz wzrok.

Zaczynamy go pielęgnować już od momentu narodzin. W chwili, kiedy robimy pierwszy oddech, wdychamy również moc dla tonala. Możemy więc powiedzieć, że tonal istoty ludzkiej jest ściśle związany z jej narodzinami.

Musisz to zapamiętać – to niezwykle ważne dla zrozumienia tego wszystkiego. Tonal zaczyna się przy narodzinach, a kończy w momencie śmierci.

Chciałem, żeby don Juan podsumował to, co do tej pory powiedział. Otworzyłem usta, aby poprosić go o powtórzenie najważniejszych punktów naszej rozmowy, ale ku mojemu zdumieniu, nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. Doświadczałem najbardziej osobliwej niemocy i nie potrafiłem w żaden sposób zapanować nad tym doznaniem.

Spojrzałem na don Juana, żeby dać mu znak, iż nie mogę mówić. Wpatrywał się w okolice mojego pępka.

Podniósł wzrok i spytał, jak się czuję. Słowa wylały się ze mnie, jakby ktoś wyciągnął blokujący korek. Powiedziałem mu, że doświadczałem szczególnego doznania – nie byłem w stanie mówić ani myśleć, a jednak moje myśli były kryształowo przejrzyste.

– Twoje myśli były kryształowo przejrzyste? – zapytał.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że przejrzystość nie odnosiła się do myśli, ale do percepcji świata.

– Czy ty coś mi robisz, don Juanie? – zapytałem.

– Próbuję cię przekonać, że twoje komentarze nie są konieczne – powiedział i roześmiał się.

– To znaczy nie chcesz, żebym zadawał pytania?

– Nie, nie, pytaj, o co tylko zechcesz, ale nie pozwalaj sobie na rozpraszanie uwagi.

Musiałem przyznać, że don Juan miał rację, byłem nieuważny.

– Dalej nie rozumiem, don Juanie, co masz na myśli, mówiąc, że tonal jest wszystkim – powiedziałem po chwili przerwy.

– To tonal tworzy świat.

– Czy tonal jest stwórcą świata? Don Juan potarł czoło.

– Tonal tworzy świat tylko w pewnym sensie. Nie może niczego stworzyć ani zmienić, a jednak stwarza świat, ponieważ jego funkcją jest osądzanie, oszacowywanie i bycie świadkiem. Mówię, że tworzy świat, gdyż obserwuje i oszacowuje go zgodnie ze swoimi zasadami. W bardzo dziwny sposób tonal jest stwórcą, który niczego nie stwarza. Inaczej mówiąc, stwarza reguły, według których potem pojmuje świat.

Don Juan zanucił popularną melodię, palcami wystukując rytm na boku krzesła. Jego oczy lśniły, wyglądało, jakby sypały iskry. Zachichotał, potrząsając głową.

– Nie nadążasz za mną – powiedział, uśmiechając się.

– Nadążam. Nie mam problemów – stwierdziłem, ale nie zabrzmiało to zbyt przekonująco.

– Tonal jest wyspą – wyjaśniał dalej. – Najlepszy sposób opisania go to powiedzenie, że jest tym. – To mówiąc, przesunął ręką po wierzchu stołu. – Możemy powiedzieć, że tonal jest jak blat tego stołu. To wyspa – na niej mamy wszystko. Ta wyspa jest w rzeczywistości światem.

Każdy z nas ma osobisty tonal, ale dla nas wszystkich w danym czasie istnieje też tonal zbiorowy, który możemy nazwać tonalem epoki. – Wskazał na rzędy stolików w restauracji. – Spójrz! Wszystkie stoliki mają taki sam kształt. Pewne przedmioty znajdują się na każdym z nich. Jednak różnią się one od siebie. Przy jednych siedzi więcej ludzi niż przy innych, znajdują się na nich różne potrawy, różne talerze, spowija je odmienna atmosfera. Jednak musimy przyznać, że wszystkie stoliki w tej restauracji są bardzo do siebie podobne. Tak samo jest z tonalem. Możemy powiedzieć, że tonal naszych czasów sprawia, że jesteśmy podobni do siebie, jak stoliki w tej restauracji, niemniej jednak każdy z nich jest nieco inny, tak też różne osobiste tonale poszczególnych ludzi. Trzeba pamiętać , że wszystko, co wiemy o sobie i o świecie, znajduje się na wyspie tonala. Rozumiesz, o co mi chodzi?

– Jeśli tonal jest wszystkim, co wiemy o sobie i o naszym świecie, to wobec tego czym jest nagual?

– Nagual jest tą częścią nas, z którą w ogóle nie mamy do czynienia.

– Proszę?

– Nagual to ta część nas, dla której nie ma żadnego opisu – żadnych słów, nazw, żadnych uczuć, żadnej wiedzy.

– Ale to sprzeczność, don Juanie. Według mnie, jeśli nie można czegoś odczuć ani opisać, nie może to istnieć.

– To sprzeczność tylko według ciebie. Ostrzegałem cię wcześniej, żebyś nie próbował walić głową w mur usiłując to zrozumieć.

– Czy można powiedzieć, że nagual jest umysłem?

– Nie. Umysł jest jednym z przedmiotów na stole. Umysł to część tonala. Powiedzmy, że umysł to sos chili. Wziął butelkę sosu i postawił ją przede mną.

– Czy nagual jest duszą?

– Nie. Dusza też znajduje się na stole. Powiedzmy, że dusza to popielniczka.

– Czy nagual to ludzkie myśli?

– Nie. Myśli są również na stole. Myśli są jak sztućce. Podniósł widelec i położył go obok sosu chili i popielniczki.

– Czy jest to stan łaski? Niebo?

– Też nie. Czymkolwiek by to było, stanowi również część tonala. Dla nas to, powiedzmy, serwetka.

Dalej nie przestawałem podawać możliwych sposobów opisania tego, o czym mówił: czysty intelekt, psychika, energia, siła witalna, nieśmiertelność, zasada życia. Dla każdej z wymienionych przeze mnie rzeczy don Juan wynajdywał na stole jakiś przedmiot jako jej odpowiednik, aż w końcu wszystko, co się na nim znajdowało, ułożył na jednej stercie.

Don Juan doskonale się bawił. Chichotał i zacierał ręce za każdym razem, kiedy wymieniałem kolejną możliwość.

– Czy nagual jest Najwyższą Istotą, Wszechmocnym Bogiem? – zapytałem.

– Nie. Bóg również jest na stole. Powiedzmy, że Bóg jest obrusem.

Zrobił żartobliwy gest ściągania serwety, żeby położyć ją razem z resztą rzeczy, które zgromadził naprzeciw mnie.

– Czy uważasz, że Bóg nie istnieje?

– Nie. Tego nie powiedziałem. Stwierdziłem jedynie że nagual nie jest Bogiem, ponieważ Bóg wchodzi w skład naszego osobistego tonala i tonala naszych czasów. Tonal przecież jest, jak już powiedziałem, wszystkim, z czego, jak sądzimy, złożony jest świat, łącznie z Bogiem oczywiście. Bóg nie ma większego znaczenia poza tym że stanowi część tonala naszych czasów.

– W moim rozumieniu, don Juanie, Bóg jest wszystkim. Czy nie mówimy o tym samym?

– Nie. Bóg jest wszystkim, o czym możesz pomyśleć dlatego faktycznie jest tylko jeszcze jednym przedmiotem na wyspie. Boga nie da się oglądać na każde życzenie, można tylko o nim mówić. Zaś nagual jest zawsze do usług wojownika. Można go oglądać, ale nie można o nim mówić.

– Jeśli nagual nie jest żadną z tych rzeczy, które wymieniłem – powiedziałem – to może mi powiesz, gdzie się znajduje. Gdzie on jest?

Don Juan wskazał obszar poza granicami stołu. Wierzchem dłoni wyczyścił wyimaginowaną powierzchnię, która się tam rozpościerała.

– Nagual jest tam – powiedział. – Otacza wyspę. Nagual jest tam, gdzie krąży moc. Od momentu narodzin czujemy, że składamy się z dwóch części. W chwili urodzenia i jeszcze jakiś czas później w całości jesteśmy nagualem. Wtedy czujemy, że aby funkcjonować, potrzeba nam odpowiednika tego, co już mamy. Brakuje nam tonala, a to sprawia, że od samego początku towarzyszy nam poczucie niekompletności. Potem zaczyna się rozwijać tonal i staje się niesłychanie ważny, tak ważny, że przysłania blask naguala, przytłacza go. Od momentu kiedy cali stajemy się tonalem, nie robimy nic innego, jak tylko powiększamy to stare uczucie niekompletności związane z nami od chwili narodzin. Ono to mówi nam ciągle, że aby stać się pełnią, potrzebujemy drugiej części nas samych.

Od tej chwili zaczynamy tworzyć pary. Wyczuwamy swoją podwójność, ale zawsze przedstawiamy ją poprzez zjawiska tonala. Mówimy, że te dwie części nas samych to dusza i ciało, umysł i materia albo dobro i zło, Bóg i Szatan. Nigdy jednak nie zdajemy sobie sprawy, że tylko łączymy w pary rzeczy znajdujące się na wyspie, tak jakbyśmy łączyli kawę i herbatę czy też chili i musztardę. Mówię ci, jesteśmy dziwnymi zwierzętami. Dajemy się ponosić i w swoim szaleństwie wierzymy, że to, co robimy, ma jakiś sens.

Don Juan wstał i zwrócił się do mnie, jakby był mówcą. Palcem wskazał na mnie i potrząsnął głową.

– Człowiek nie porusza się pomiędzy dobrem a złem – powiedział śmiesznie retorycznym tonem, chwytając w jedną dłoń solniczkę, a w drugą pieprzniczkę. – Jego prawdziwy ruch zachodzi pomiędzy tym, co negatywne i tym, co pozytywne.

Postawił sól i pieprz i złapał nóż i widelec.

– Mylisz się! Nie ma żadnego ruchu – kontynuował, jakby odpowiadał samemu sobie. – Człowiek to tylko umysł!

Wziął butelkę sosu i podniósł ją wysoko, a potem postawił z powrotem.

– Jak widzisz – powiedział łagodnie – możemy z łatwością wstawić w miejsce umysłu sos chili i zakończyć stwierdzeniem: Człowiek to tylko sos chili! Kiedy to uczynimy, nie staniemy się większymi szaleńcami, niż jesteśmy już teraz.

– Obawiam się, że nie zadałem właściwego pytania – powiedziałem. – Być może zrozumielibyśmy się lepiej, gdybym spytał, co konkretnie można znaleźć na tym obszarze poza wyspą?

– Nie da się na to odpowiedzieć. Gdybym powiedział – nic, zrobiłbym tylko z naguala część tonala. Mogę jedynie powiedzieć, że tam, poza wyspą jest nagual.

– Ale kiedy nazywasz go nagualem, czy również nie umieszczasz go na wyspie?

– Nie. Nazwałem go tylko dlatego, że chciałem ci go uświadomić.

– W porządku! Ale uświadomienie sobie naguala jest krokiem, który zamienia go w nowy przedmiot tonala.

– Obawiam się, że nie zrozumiałeś. Nazwałem tonal i nagual prawdziwą parą. To wszystko, co zrobiłem.

Don Juan przypomniał mi, jak kiedyś, próbując mu wyjaśnić wagę, jaką przywiązywałem do znaczenia, opowiedziałem mu o teorii mówiącej, że dzieci mogą nie być w stanie uchwycić różnicy pomiędzy “ojcem" a “matką", aż do momentu, kiedy rozwiną umiejętność pojmowania znaczeń. Prawdopodobnie uważają, że polega ona tylko na tym, że ojciec nosi spodnie, a matka spódnicę, dostrzegają też różnice fryzury albo rozmiarów ciała.

– Z pewnością robimy to samo z dwiema częściami nas samych – powiedział. – Czujemy, że mamy drugą stronę. Ale kiedy próbujemy ją określić, tonal przejmuje pałeczkę, a jako dyrygent jest bardzo małostkowy i zazdrosny. Mami nas, używając swojego sprytu i zmusza do wymazania najmniejszego nawet podejrzenia o istnienie tej drugiej części prawdziwej pary, naguala.
~seaFood    24.11.2008 @13:35:40
tresc i forma wydaje sie byc niespojna, za trudne
0 Ilość ocen
1445 Ilość wyświetleń
24.11.2008 @00:17:18

wyróżnienia








© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt