No i na wstępnie chcę zaprosić lubiących takie opowiadania co ja pisze oraz fanów "Bitwy o Istaris" do grupy
http://www.digart.pl/grupy/10918/Lubiacy_Bajarskie_Opowiadania/
No to zaczynamy pierwsza część które dedykuje
Dorce
http://haruka1703.digart.pl/ (haruka1703)
Ninie
http://kobieta1.digart.pl/ (kobieta1)
Annie
http://malamyszka.digart.pl/ (malamyszka)
Stocki
http://img14.imageshack.us/gal.php?g=pinkishskystockimagebyb.jpg
+brushe
Witajcie moi drodzy chcę wam opowiedzieć historie o pewnym adepcie który podczas podróży do Istaris miał niesamowite przygody... więc zasiądzcie wygodnie i wsłuchajcie się w me słowa...
Był piękny dzień, niebo było czyste bez ani jednej chmurki, słońce świeciło mocno ogrzewając kwitnące pączki kwiatów, ptaki oraz inne stworzonka wesoło ćwierkały..tak to wiosna. Na skraju lasu stała sobie mała drewniana chatka a w niej mieszkał właśnie nasz adept...
Salvari leżała na łóżku, przerzucała się z boku na bok próbując się jeszcze przez chwile wylegiwać, ale niestety myśl o tym że dzisiaj jest ten dzień nie pozwalała jej na to, także według niej jak na ironie losu sama matka natura chyba knuła przeciwko niej spisek ponieważ co pewien czas o jej okna waliły ptaki a promienie słońca wpadające przez okna co pewien czas zmieniały swe położenie idealnie rażąc ją po oczach.
Salvari wiedząc że nie wygra z przeciwnościami, wstała zrezygnowana ze swego łoża i omiotła spojrzeniem swoją izbę, Było to dosyć małe pomieszczenie z kuchenną wnęką, małą łazienką w rogu oraz paroma meblami. Nasza bohaterka pierwsze swe kroki skierowała ku oknu, zza którego dochodziły ją radosne dźwięki wiosny, kiedy już zorientowała się która jest godzina, a było południe bo niebo wysoko świeciło na niebie postanowiła że w końcu trzeba się jakoś ogarnąć, więc podeszłą do łazienka i stanęła przed lustrem, przyjrzała się uważnie sobie, ujrzała młodą kobietę z lekko rozczochraną fryzurą o kolorze ciemny brąz oraz o smukłych rysach twarzy i ciemno niebieskich oczach, po czym lekko mruknęła z niezadowolenia. Po czym szybko rozpoczęła ogarniania najpierw obmyła się w żelaznej wannie a potem co było dla niej najgorsze zajęła się włosami, podczas ich układania pomyślała czy by ich przypadkiem nie ściąć może wtedy by żyło jej się lepiej. Kiedy już skończyła poranną toalete podeszła do szafki nocnej sciągneła z siebie nocne szaty i otworzyła szafe w poszukiwaniu jakiegoś godnego stroju, tymczasem ja mogę opisać jej ciało, miała bardzo kobiece kształty których niejedna dama mogła zazdrościc była szczupła miała duży biust niemal ciało idealne.. jej szyje zdobił srebrny rodzinny naszyjnik idealnie komponujący się z resztą ciała...który lekko zaczął poświatywać, Salvari przeglądała szafę i była już niemal zdesperowana nie mogła nic godnego znaleźć kiedy w jej głowie zabrzmiał głos- Na końcu szafy.. jej piękna suknia, Nasza Adeptka wystraszyła się i rozejrzała się uważnie po izbie ale nikogo nie było. Stała tak przez chwilę i zastanawiała się czy nie urojiła sobie tego głosu, ale kiedy zerknęła na koniec szafy ujrzała piękną czarną suknie wzięła ją w dłonie i z uśmiechem na twarzy założyła ją na siebie, po czym stanęła przed lustrem i jeszcze z większym uśmiechem na twarzy odrzekła - Idealnie pasuje- po czym odrzekła w myślach dziękuje.Kiedy już nasza młoda dama się ubrała postanowiła wykonać resztę swych porannych czynności dla tego my przenieśmy się trochę do przodu kiedy to już było późne popołudnie.
Salvarai siedziała przy stole i przypominała sobie ostatnie sentencje czarów przemieniając drewniany kubek co pewien czas w jakieś stworzonko, uznała że po mimo paru błędach kiedy to kubek zamiast szczura przerodził się w coś obrzydliwego z 30 łapkami to idzie jej coraz lepiej, Kiedy tak sobie ćwiczyła dalej nagle do jej dzwi rozległo się pukanie. Salvari zawołała - Kto tam ?!- ale nikt jej nie odpowiedział, po chwili przez głowę przeszła jej myśl że to znowu ci złodzieje więc szybko wyciągnęła średniej wielkości miecz i podeszła do drzwi, kiedy już zamierzała pociągnąć za klamkę na nowo w jej głowie zabrzmiał kobiecy głos- Spokojnie to ja otwórz mi..- Salvari z lekkim wahaniem otworzyła drzwi w których to ujrzała piękną kobietę o długich czarnych włosach zgrabnej figurze i cudnych rysach twarzy, po czym odrzekła - Witaj ma droga, wiesz na pewno w jakim celu tu jestem - Salvari pokiwała jej głową, ta uśmiechnęła się do niej i odrzekła- I tak na marginesie Anastazja jestem miło mi cię poznać Salvari no i przepraszam że tak nie uprzejmie ci się ładuję do głowy ale wiesz takie procedury-Salvari szybko wpuściła ją do środka po czym odrzekła- Miło mi cie poznać Pani - Anastazja z morderczą miną spojrzała na Salvari - Błagam tylko nie pani...- Salvari zmieszana odrzekła- Dobrze...- Anastazja rozejrzała się po Izbie, po czym zasiadła przy stoliku- Widzę że masz tutaj przytulnie- Młoda dama usiadła na przeciwko niej - Tak, urządziłam się tutaj najlepiej jak umiałam- Po czym uśmiechnęła się, Anastazja spojrzała na walizki leżące koło łóżka po czym odrzekła- Ale za dużo bagażu masz, pamiętaj zabierasz tylko to co dla ciebie najważniejsze..- Ale to jest wszystko najważniejsze- Nie wieże... choć pomogę ci wybrać- Kiedy Anastazja pomagała się jej przepakować słońce na niebie wchodziło coraz wyżej była już pora prawie wieczorowa kiedy skończył, Salvari spojrzała z uśmiechem na nią po czym pocałowała parę razy swoje pokute palce- Widzisz moja droga owiele mniej bagażu a teraz choć musimy się udać w drogę, a i jak ci się prezent podoba- Salvari zorientowałą się że chodzi jej o suknie więc odrzekła- Bardzo..dziękuje- No to daj teraz mi buziaka na podziękowanie- nasza młoda dama lekko zaskoczona dała jej całusa w policzek, po czym Anastazja się roześmiała i podeszła do drzwi dając jej sygnał aby ruszyła za nią, kiedy już wyszły przed dom, oczą młodej kobiety ukazał się portal o niebieskim kolorze z lekką poświatą.. po chwili spojrzała na swą nową przyjaciółke która pokazała jej oczami aby przeszła przez niego, Salvari nabrała powietrza w płóca i przeszła..
C.D.N