a kuku, jednak jestem. mialam wyjechac, wyszlo jak zawsze.
ostatnio szukam jakiegos niezawodnego sposobu na bezsennosc, czytalam panią domu, claudie, sprawdzilam wszystko - szklanki mleka letniego, liczenie zwierzat skaczacych przez ploty, rozmowy z nudnymi ludzmi przez internet- i nic.
kima przychodzi dopiero o jakiejs 4-5 z rana i smutno mi sie robi, kiedy pomysle, ile w czasie mego snu promocji omija mnie w tesco
pocieszeniem sa jedynie te wszystkie programy na club zone'ach, o gejach zdradzajacych swego psa, o pastorach z implantami lewej piersi i babciach doradzajacych kupno pierwszego wibratora.