..wyobraźcie sobie, ja i Pepe siedzimy na pomoście nad jeziorem w Jedlance, moczymy stopy

wszystko ładnie pięknie, pogoda dopisuję, woda ciepła a ptaszki wygwizdują się lub sobie jakieś melodię, w skrócie prawdziwa sielanka, a do tego w pewnej chwili zauważyłem, że tuż przed nami chmury zaczynają przybierać niezłe kształty, co zrobiłem?? oczywiście, łapię za aparat, jedno, drugie zdjęcie, już łapię ostrość do trzeciego, pstryk i...sruuu!! jakby bomba przed nami wybuchła, chlast!! i cali jesteśmy mokrzy od wielkiej fali wody, która z jeziora wystrzelaiła w naszą stronę, co jest?! krzyczę!! w myślach dokładając jeszcze kilka przekleństw, ehh..i co się okazało i jak to się skończyło?? po pierwsze, aparat na szczęście przetrwał, mało tego, zrobił zdjęcie przelatującego nad nami gościa, który założył się z kumplami, że wykręci nad nami, siedzącymi na brzegu pomostu jakiś trik, hee, pewnie zobaczyli, że robię fotki..koleś wybił się ze słupka do skakania, który był tuż za nami, no i trzeba przyznać, że nieźle się to jemu udało, bo idalnie wyczuł moment, w którym ja robiłem fotkę..niewiarygodne rzeczy się dzieją!!