A4
kredki bambino
ścieżka dźwiękowa
http://www.youtube.com/watch?v=PjtZW_FCSTo
Dobra, wiem, że nikt tego nie czyta, więc sobie trochę ponarzekam. :P
Nienawidzę kredek bambino. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby nimi rysować. Nienawidzę ich kolorów. Ale skoro zaczęłam, to też i skończyłam. W sumie sam fakt, że jakikolwiek rysunek udało mi się skończyć, jest już niemałym wyczynem, bo zazwyczaj mi się to nie zdarza i na samych szkicach się kończy. A żeby jeszcze coś było bardziej przemyślane i miało tło... To już w ogóle cud. A w ogóle ostatnio (od roku chyba :P) mam jakiś dziwny kryzys. Nie chce mi się rysować, pomysłów brak, energii też. Ale chyba najgorzej jest, gdy ma się milion pomysłów, ale z realizacją gorzej, bo to, co w głowie wydawało się być genialne, nagle staje się banalne i wyświechtane. A jeszcze gorzej, gdy coś po prostu nie wychodzi. Czy możliwe jest, żeby zapomnieć, jak się rysuje? Mam nadzieję, że nie.
Poprzedniej nocy miałam dziwny sen. Śnił mi się mój stary dom. Nie mogłam z niego wyjść, bo wszystkie drzwi i okna były zamurowane, ale w końcu się udało, bo gdzieś tam zrobiłam dziurę. Schowałam się za domem, jakby ktoś mnie gonił. Stojąc w ciemności, rozświetlonej jedynie blaskiem księżyca w pełni, który o dziwo świecił bardzo słabo, czułam, że coś złego czai się w pobliżu. Wtedy dostrzegłam na ziemi czerwonego tulipana i nie wiem skąd wiedziałam, że to od Niego. To było jak iskra nadziei. Ale i tak się czegoś bałam i ogólnie wszystko było dziwne. I nie lubię tulipanów.
Gdy się obudziłam, dotarło do mnie, że uczucie zakochania kryje w sobie tyle emocji. Strach, niepewność, bezsilność, ale też piękno, tajemniczość i pewną lekkość. I to jest w tym najfajniejsze. :D
Dedykacja dla zakochanych.