
Praca na CAB#58 o temacie jak w tytule. Zbliża się koniec roku, odzyskałem swobodę operacyjną i znów postanowiłem wziąść udział w jakimś konkursie digartowym. Trafiło się podziemne miasto krasnoludów. Oczywiście gotowy świat tolkienowskich miast o wczesnochrześcijańskiej stylistyce oraz krasnoludy zaopatrzone w toporki i dzidy to nie są moje klimaty. Zacząłem od zrobienia modelu w programie do grafiki 3D, dodatkowo narysowałem specjalną siatkę perspektywiczną, której jednak po wklejeniu w plik nie użyłem. Okazała się zwyczajnie zbędna. Ilustrację pokolorowałem tabletem. Pierwszy raz w życiu użyłem tego narzędzia, jest to też pierwsza moja pracka bez konturów, w całym zaś roku obecnym to moja druga jakakolwiek ilustracja. Z tych wszystkich powodów malowanie szło mi ciężko. Dodatkową inspirację stanowił teledysk Rammsteina "Die Sonne", który znam od tygodnia.
Akcja sceny ma miejsce oczywiście w czasach współczesnych. Krasnoludy to postępowy, oderwany od świata nadziemnego gatunek. Już dawno przeszli rewolucję w architekturze, a gładkie formy i horyzontalne pasy kondygnacji, które pieczołowicie wykuwają w skałach, są tak stare jak stalaktyty je obrastające. Miasta krasnoludów to właściwie rozgałęzione, wielokilometrowe struktury wykute w ścianach jaskiń, drążonych przez podziemne rzeki. Pełno w nich minerałów, do których krasnoludy dostają się za pomocą wierteł pneumatycznych. Przestali wychodzić na powierzchnię, po której włuczy się tylko nierozgarnięty motłoch smagany wiatrem i śniegiem. Po tym jak ludzie zdradzili krasnoludów i dodatkowo jęli sobie z nich kpić, ci drudzy na zawsze wycofali sie do królestwa podziemi. Z hołotą zadawać się nie będą. Z dawnych hulaków i obieżyświatów stali się spokojnymi, cichymi pracusiami. Odwiedzają je tu czasem tajemnicze istoty z głębi Ziemi, wyłażące z załomów skalnych po to by uciąć sobie filozoficzną pogawędkę. Same krasnoludy z wiekami stały się bardziej wysmukłe i zupełnie nie odporne na pogodę z zewnątrz.