Miejsce na wskroś magiczne. O każdej porze dnia i roku. Nasycone dziewiczą atmosferą nieprzeniknionej głębi. Cisza otulająca stojących na baczność drewnianych wojowników, połyskująca kroplami rosy, na miękkim zielonym kobiercu. Nie sposób uwolnić się z tych ramion.
Za kilka miesięcy będę gnała w te miejsca konno, jak w czasach, gdy człowiek giął kark w pokorze, przed siłą i pięknem natury.
Dziękuję Dominice, za jej cierpliwość i fachowe podejście w nauce tej ciężkiej, lecz jakże dostojnej dyscypliny sportu
http://koniurek.wrzuta.pl/audio/093UEoT4sy6/fate_has_smiled_upon_us_-_03_-_marc_streitenfeld a do posłuchania Streitenfelf. Wkomponowany w mgłę, tętent kopyt i ciche piękno lasu.