Od zeszłotygodniowego poniedziałku mam wakacje, takie prawdziwe, bo już nic nie muszę, jedyne co muszę to odebrać dyplom i wreszcie mogę zająć się sobą i tym na co mam ochotę, bo przez ostatni rok zajmowałam się tylko moją praca lic. i teraz wiem, że praca ta nie była warta aż takiego poświecenia się jej. Mam też tytuł licencjata geografii, mam też do mojego promotora. Wiedziałam, że jest świnią, ale nie sądziłam, że aż taką, aczkolwiek to już inna historia.
Na zdjęciu Paryż - Zamek Chenonceau. Dokładnie rok temu wróciłam z, jak na razie, wakacji mojego życia. Tydzień w Paryżu był niesamowitym przeżyciem, nawet nie wiecie ile bym dała by tam jeszcze wrócić....
http://www.youtube.com/watch?v=-P6700m-tZ0