Herbata malinowa...mmm. Kiedy śnieg za oknem smakuje zupełnie inaczej.
Ludzie upraszczają sobie życie - a może na pozór czynią to co staje się niemożliwym: zamykają wspomnienia aby potem je otworzyć. Otwieram - piję herbatę, zamykam oczy i wyobrażam sobie letni poranek, czwarta nad ranem...słodki smak malin, ich zapach i chłodne powietrze nad polem okrytym blaskiem rosy w której przegląda się jeszcze zaspane słońce...
W obliczu schowanej gdzieś wiosny jeszcze pamiętam radość z wieczorów, kiedy biegało się pośród białego puchu i tak marznąć z zewnątrz wewnątrz robiło się ciepło...
Miłego dnia!
