w dlugim i bogatym zyciorysie wskazac chcialbym fakt, iz przez czas jakis statek ten, jako "Kaszuby", pelnil funkcje bazy rybackiej, obslugujac flotylle trawlerow na wodach polnocnego Atlantyku. To byla polowa lat 50-tych. Pierwsza polska baza rybacka z prawdziwego zdarzenia opuscila pochylnie Stoczni Gdanskiej dopiero 15 lat pozniej! Taka juz rola prekursorow, ze pozostaja w cieniu, czesto w zapomnieniu. Pieknie, ze Kapitan Maciejewicz mial w ogole "swoj" statek. Troche szkoda (nawet troche bardzo), ze statek ten juz wtedy nie plywal, zacumowany na stale przy nabrzezu w Szczecinie. Wiecej szczescia mieli uczniowie w gdynskim Liceum Morskim. Ich "Edward Dembowski" wychodzil regularnie w rejsy i jako taki byl statkiem "prawdziwym".
Mam nadzieje, ze nazwa Kapitan Maciejewicz pijawi sie jeszcze na burcie statku. I powinien to byc statek wazny, jak wazny byl Czlowiek Maciejewicz dla rozwoju polskiego szkolnictwa morskiego.