Ostatnio najbardziej kreatywna czynność, na jaką mnie stać, to przeglądanie starych rysunków. Podczas takich prac wykopaliskowych, natknęłam się na trzy komiksy, których bohaterem był pewien bard, a które rysowałam jakieś 3-4 lata temu. Z rozrzewnieniem przypomniałam sobie, jak lubiłam nad nimi pracować, a jednocześnie jak klęłam, kreskując blisko trzydzieści stron komiksu format a4

Bardzo lubiłam tą postać, chociaż to był kawał skurczybyka :D
Z łezką wzruszenia w oku przedstawiam mojego powracającego z zapomnienia barda
