Zawsze jak widzę narysowany pojazd to piszę coś w stylu: 'Mam takich cztery miliardy w garażu mającym jedno miejsce'. Bo nie rozumiem, dlaczego ludzie zwykli rysować mega-wypasione 'fury' z klimatyzacją, ABS, PSP, PKP, i JP100%. Walić to, zaraz chwycę jakieś pisadło i wymaluję stare Cinquecento...
Pominę teraz moje zgorzknienie powodowane perspektywą prowadzenia jakiegoś rzęcha kiedy już zrobię prawo jazdy i zacznę opisywać co jest super w twojej pracy.
A więc: światło świetnie rozchodzi się po 'karoserii' (...?), miotaczu ognia schowanym w podwoziu i wyrzutni rakiet poniżej drzwi. Dobre prosperowanie ołówkiem nie pozostawia wątpliwości, że to tytan a nie jakaś byle blacha. Wprawne oko dopatrzyłoby się pewnie laserów wmontowanych w światła. No i widać przecież, że samochód nie potrzebuje kierowcy.
Wkurza mnie czarne tło.
End.