Na ulicy ich mijasz, codziennie widzisz ich twarze
Tysiące istnień utopionych w miasta gwarze
Gdy biegniesz za szczęściem oni swój bagaż niosą
Idą przez życie w ostrogach, ale boso
Ulica staje się domem
A wszystkie plany zaczynają iść ślepym torem
Nadzieja umiera, rozpacz pojawia się w oczach
Upada człowiek a nie żul, menel czy kloszard
Ty milczysz, wiem, to już stało się nawykiem
Nie podajesz ręki, obojętność masz za taktykę
Ty najchętniej dotknąłbyś go tylko patykiem
Na odległość by nie zaraził ciebie żadnym syfem
Dla was śmieci, dla nas ludzie z historią
Oni wciąż będą obok ci walczący o godność
Poza nawias wypchnięci w ciągłej walce o przetrwanie
Żyją, choć wielu nie pozwala żyć im dalej (jasne)
Nie mów, że świat daje równe szanse
Nie mów żebym uczył się żyć z dystansem
Status finansowy, status społeczny
I iluzje żeby człowiek czuł się bezpieczny
Gra jak Monopol tylko pionki są żywe
Mają emocje a skutki gry są prawdziwe
Łatwo skreślać, ktoś przegrał i upadł
Na marginesie człowiek, którego nikt nie słucha....
Grammatik-śmieci
ostatnio edytowane: 2011-08-29 16:10:08