O matko, ależ się z nim uje**łam.
Ze 2 tygodnie go robiłam, i ze 3 razy miał być wyrzucony... Po prostu nie mogłam skończyć...
ale jest, znow przepraszam za dupną jakość.
Jutro wyjazd, 6.00 pakuje konia w przyczepę ( o ile jego wielki zad zmieści się w przyczepce dla hucułów, i o ile w ogóle tego durnia tam wprowadzę,ale jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli,a czego sie nie spodziewam to...) Warszawo WITAJ! 2 koszmarne tygodnie... Ale bedzie fajnie
Pozdrawiam