Jeszcze żyję(szyję). Powoli, ale jednak.
UWAGA proszę oceniać pelerynę wykonaną przeze mnie widoczną na zdjęciu, a NIE jakość samego ZDJĘCIA. Nie jestem profesjonalnym fotografem. Krawcową też nie, ale co tam:q
Ot uszyta sobie przeze mnie w ostatnich dniach. Mam fioletowy płaszcz z Bodyline Yokoso, do którego będzie idealnie pasować. Bardzo przyjemnie się nad nią pracowało, taka mała teriapia wielofunkcyjna. Dobrze wiedzieć, że nad pierwiastkiem destrukcyjnym pożerającym me ciało przeważa we mnie jeszcze siła twórcza i popęd w jej stronę.
Więcej zdjęć (też dokumentujących stadia pracy, gdyby ktoś nie wierzył, że to zwykły handmade: p) tu
http://szafa.pl/c7104652-pelerynka-z-kapturem-victorian-gothic-lolita.html
Bez obwa, nie przerzuciułam się zupełnie na szycie dziwnych ubrań. Jutro będzie rysunek. Dodałabym dziś gdyby nie digartowe ograniczenia "jedna praca dziennie".