Moja interpretacja może będzie błędna ale jeżeli okaże się prawdziwa to jestem pod wielkim wrażeniem. Wydawałoby się, że musnąłeś tylko miłość, możesz ją dotknąć lecz nie możesz jej w pełni poczuć, umyka Ci między palcami jak dym. Ludzie, którzy odczuwają szczęście lub też stwarzają taki pozór, przechadzając się starymi alejkami denerwują Cię przypominając o tym czego tak pragniesz a co jest nieosiągalne. Twoje nieszczęście dynamizuje wszystko co robisz, zdajesz się uciekać i w pewnym momencie nie wytrzymujesz - odrzucasz właściwy czas(moment), który wiernie jest zawsze o krok przed Tobą, wysokie tętno jakby po biegu lecz serce nienaturalnie beznamiętne, okaleczone pełne fałszywej iluzji. mdli Cię o tego. Kreator Twojego świata jest pijanym komikiem, roztacza przed Tobą spaczoną, niewyraźną wizję. Zatrzymujesz się by stłumić gniew, gniew który Tobą zawładną.
Stylistycznie w porządku. Dostrzegam poetykę ściśniętego gardła - co prawda pojawiają się liczne środki stylistyczne są jednak proste w odbiorze, nie dbasz o barwę bo widzisz czerń i biel. Twój stan nie pozwala by mówić o tym co czujesz pięknie i wyniośle gdyż nie jest to nic co pobudzałoby kreatywność w Twoim myśleniu. Słodka nieświadomość - tu mnie masz.
Ogólnie "ładny" to ostatnie co bym o nim powiedział, ale prawdziwy, przejmujący, wspaniały, dobitny - to mi się nasuwa.
Zrobiłeś kawał dobrej roboty stary druhu. Mogę tylko pogratulować