niedziela rano w Rzymie. Od soboty w poludnie przez cala noc snieg padal bezustannie...niedzielny poranek wzbudzil konsternacje, szok, poczucie niemocy i paniki w mieszkancach Rzymu. Samochody unieruchomione pod "czapa sniegu", drogi zasniezone (ok 15 cm), nie dzialajaca komunikacja miejsca. Miasto, ktore nie zasypia nigdy uleglo sile natury. Czesc mieszkancow za namowa burmistrza zostala w domu i przez okno cieszyla sie sniegiem. Pozamykana wiekszosc sklepow. Spozywczaki, ktore w godzinach poludniowych rozpoczely prace sprzedawaly po pol bochenka chleba. Polamane pod ciezarem sniegu galezie drzew zniszczyly kilka samochodow... ogolny chaos.
Ja zdecydowalam sie dluuugi spacer pod Colosseum. Takiej okazji nie moglam przepuscic. W koncu nie trafia sie czesto

Ostatnio (i podobno nie tak intensywnie papadalo jakies 27 lat temu)