©2012 LeszyIII
wejść na tę stronę212
powiększeń lub ściągnięć113
ulubione2
satysfakcja88%
Była noc. Blask pełni księżyca rozświetlał ciemne niebo, góry i wierzchołki świerków, które tak gęsto otaczały mury Zamku na Rudej Skale. Nazwa ta nie jest przypadkowa. Mimo to nie wynika ona z charakteru skał czy kamieni budujących tutejsze pasmo górskie, a z osobliwości natury jaka panuje w lesie, i w najbliższym otoczeniu zamku. Zdradliwe góry, fałszywe lasy i kręte ścieżki nie były przyjazne nikomu kto zapuścił się w nie. Zdarzało się tak, że patrolujący okolice rycerze nie wracali. Mury zamku odbijały tylko szepty - kolejnych nie wróciło, tylko konie zdołały. Zatem nie ma co wierzyć w to, aby stacjonująca tu gwardia jakoś chętnie i ochoczo podziwiała piękne tereny wokół zamku. I właśnie to było przyczyną, że rycerze czuli się niepewnie. Zaczęli opuszczać zamek. Na początku pojedynczo, później już grupowo, a w końcowej fazie przez tak napiętą i wciąż kipiącą drżeniem sytuację - nagle wszyscy na raz, którzy wcześniej nie opuścili zamku, uciekli. Można powiedzieć że uciekając wręcz za nimi zawiało - tak że ognie oświetlające bramę wjazdową zgasły, aż. Tylko jeden z gwardzistów został. No aa to, bo on miał złamane dwie ręce i nogę. Tak miał usztywnione dziwnie ręce, że wyglądał jakby kogoś obejmował. Nikt nie chciał mieć go za ciężar. Tak więc został i leżał. Jeszcze gospodyni odpowiedzialna za to, ażeby wszyscy na zamku byli syci została. Ale i z czasem ona się zabrała. Na zamku został tylko Hrabia Von Tforor Chororkor V i ten połamany. Tak mijały dni, tygodnie.. Ten leżąc na wyrze skonał, a nieświadomy tego hrabia siedział w swojej komnacie na krześle i nasłuchiwał. Nasłuchiwał czy może ktoś jest, czy został może ktoś jeszcze na zamku. Ale nie było słychać nikogo, ani koguta na dziedzińcu, ani bydlęcia w zamkowej stajence, ani też myszy pod miotłą . Za to wiatr wpadał przez okno w komnacie i cichym głosem jakby mówił - Hrabio, nic tu po tobie.. Hrabio nic tu... A ten, zasnął. Obudził się jednak jeszcze tej samej nocy. W głowie zawiały mu słowa - nic tu po tobie - tak więc wstał i pozbierał potrzebne rzeczy. Nie czekając na świt ruszył w drogę późną nocą. Jednak w drodze czuł niepokój i czegoś obecność. Czasem przystawał spojrzeć za siebie, aby się upewnić że jest sam. Mimo to z każdą chwilą oddalał się od Zamku na Rudej Skale.
Sam zamek po tych wydarzeniach ma popaść w ruiny, a na jego gruzach wzniesiona zostanie jakaś niepewna budowla..
Photoshop CS, tablet
2551 x 1417 , 72 dpi
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
łaał super
pozazdrościć !
Jak pięknie
i są świetliki :D