©2012 Ganesza
wejść na tę stronę124
powiększeń lub ściągnięć29
ulubione1
satysfakcja94%
Od wieków wśród ludów Azji krążyła historia o świętej górze, u stóp której mają swoje źródła cztery wielkie rzeki. Hinduiści opowiadaja o górze Meru – Osi Świata i domu Śiwy, buddyści o Kang Rinpoche – „Najdroższym Klejnocie Śniegu”. Równie ważna jest dla dżinistów i wyznawców religii bön. Dla reszty świata znana jest jako gora Kailas.
Kora czyli pielgrzymka wokół świętej góry pomaga według tych czterech religi osiągnąć nirwanę.
Chociaż podróże w głąb Azji już od dawna są bardzo popularne, Tybet wciąż owiany jest mgłą tajemnicy. Może dlatego, że czas się tam zatrzymał? Wyprawa do Tybetu to nie tylko podróż w przestrzeni, ale i w czasie. Pozostaje on równie niedostępny, co i tajemniczy. Jednym z najbardziej odległych rejonów Tybetu są jego zachodnie rubieże gdzie znajduję się góra Kailas
Jest to miejsce mało znane. Na południu odgrodzone od Indii i Nepalu murem Himalajów, otoczone od zachodu górami Ladakhu i pustynnym płaskowyżem Aksai-Chin, a od północy pasmem górskim Kunlun. Trudności w przemieszczaniu się po tym rejonie skutecznie odstraszają turystów, głównie za sprawą wielkich odległości, jakie dzielą poszczególne miejsca oraz i braku jakiegokolwiek zorganizowanego transportu oraz turystycznej infrastruktury. Największą przeszkodą pozostaje jednak nadal chińska polityka. Do Tybetu z uwagi na chińskie przepisy nie można pojechać indywidualnie.Otrzymuje się tylko i wyłącznie wize grupową na wyjazd zorganizowany z zatwierdzonym wcześniej przez Chińczyków planem podróży.Każda grupa musi mieć przewodnika(może on być koncesjonowanym Tybetańczykim) oraz kierowce będącego agentem chińskiej słuzby bezpieczeństwa.Ja we wrześniu 2011 roku pojechałem na trekking dookoła góry Kalias z klubem alpinistycznym Anapurna,które korzystało z pośrednictwa nepalskiej agencji.Agencja ta dostarczyła nas z Katmandu na chińską granice i przekazała nas swojemy kontrahentowi w postaci tybetańskiej agencji trekkingowej.Agencja ta była rzeczywisty organizatorem naszej eskapady.Mimo wysokiej ceny wynoszącej agencja ta starała się jak mogła zminimalizować swoje koszty.Zamiast obiecanych pierwotnie przez Nepalczyków własnyh namiotów i kucharza byliśmy zakwaterowywani do takich jak na jednej z moich fotek niezmiernie prymitywnych hotelików w skrajnym przypadku w 5 osób do jednego małego pokoju z dwoma zagrzybiałymi pryczami.Mimo,że w nocy przez wszystkie miesiące w roku w Zachodnim Tybecie bywają temperatury poniżej zera wszystkie te hoteliki nie mają żadnego ogrzewania a także WC z bieżącą wodą nie wspominając o możliwości jakiegokolwiek umycia się.Na wyprawie tej przez 11 dni w ogóle nie myliśmy się.Spaliśmy w pełnych ubraniach z czapkami i rękawiczkami włącznie szczelnie zakryci we własnych puchowych śpiworach. Na zdjęciu widać panorame rostaczajacą się w trakcie pokonywania pierwszych pięciu kilometrów Kory.
Wrzesień 2011
Dane EXIF
pomiar światłaMatrycowy
tryb ekspozycjiNatura
balans bieliAutomatyczny
migawka1/125 s
flashNie
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
bezkres.....
_______
Opis wieńczy fotę.
~agochi
rewelacja
23.02.2012 @18:45:21
wspaniałe........
~seti
rewelacja
23.02.2012 @09:08:20
+++
nie wiem który raz piszę, zazdroszczę wyprawy
_______
Nie dziękuj- oceń moje prace
[...]moja mała pasja - podmuch szczęścia pozwalający uwolnić się ze stalowego uścisku codzienności, czasami szarej i ponurej[...]