Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

Zapłata
fotografia  |  fotomontaż


- panie Tadeuszu, na co to panu – starsza kobieta gestykulowała pomarszczonymi dłońmi przed stojącym mężczyzną w kapeluszu i szarym płaszczu.

Mężczyzna prawie nie zwracał uwagi na swą znajomą, stał z głową uniesioną ku górze
i wpatrywał się w zniszczony budynek.

- pani Marysiu, to moje pieniądze, i inwestuje je w co chce – Tadeusz L. nadal wpatrywał się w zdewastowany dom, dopiero po chwili odwrócił się w stronę Marii
i dodał spokojnym głosem – ciężko zarobione pieniądze, ale to moje pieniądze
i proszę nie dyskutować. Jest pani moją księgową i cenię pani kompetencje, ale proszę nie dyskutować.

Księgowa chciała coś dodać, ale wstrzymała się w połowie słowa. Odwróciła się na pięcie
i udał w kierunku zaparkowanej w cieniu drzew czarnej limuzyny.

Tadeusz stał dalej wpatrzony w zaniedbany budynek, nawet początek letniej mżawki nie przeszkodził mu w tym podziwianiu.





Tadeusz L. siedział rozparty wygodnie na bujanym fotelu, przez dziurawy dach i niedokładnie zabite deskami okna wpadało jaskrawe światło księżyca. Tadeusz L. po raz kolejny rzucił okiem na rozciągniętą na podłodze plątaninę przewodów podłączonych do świecących rożnymi kolorami urządzeń.

Jeszcze raz spojrzał na zegarek, otworzył paczkę Malboro i zapalił papierosa. Jedynie ciche pohukiwanie puszczyka, gdzieś w pobliskim parku od czasu do czasu przerywało absolutną ciszę.

Tadeusz L. zamknął oczy i powoli zaciągnął się papierosem, wskazówki na zegarku przesuwały tryby czasu. Pokój w którym siedział Tadeusz L. kiedyś był holem, teraz o jego świetności mogą świadczyć tylko zniszczone i zabrudzone hebanowe deski.

-witaj Tadeuszu – słowa niczym cichy szmer przebiegły po pustym pomieszczeniu.

-witaj Adamie, i ty Aniu – Tadeusz L. nawet się nie odwrócił, dalej z zapalonym papierosem i zamkniętymi oczami tkwił w swoim świecie.

Dwie mgliste istoty przemknęły obok fotela na, którym siedział Tadeusz L. Na bladych prześwitujących ciałach wisiały strzępy ubrań, które jakieś czterdzieści lat temu były nawet modne. Wyższa z nich ubrana w rozpadający się garnitur i koszul niegdyś białą, a teraz rozdartą i poznaczona rudymi brudnymi plamami dotknęła ramienia Tadeusza L. Ten powoli otworzył oczy, an jego ustach zagościł delikatny uśmiech.

- całkiem nieźle wyglądasz Adamie – przyjrzał się zjawie jeszcze raz i dodał – jak na prawie czterdziestoletniego trupa.

- a ty Tadeuszu jak zwykle dowcipny – druga zjawa zjawiła się zaraz przy fotelu, jej skołtunione, niegdyś rude włosy zlewały się z sporych rozmiarów czerwono brudną plamą na rozdartej sukience. Deseń kiedyś jaskrawo niebieskich kwiatów dopełniał ten szalony wzór.

- miło się spotkać po latach, Anno, skoro jestem tutaj i się jednak widzimy to zapewne wiecie po co przybyłem – Tadeusz L. zgasił papierosa pod butem, wstał i przeszedł przez zjawy niczym przez słabe światło latarki.

- on nie żyje – zjawa kobiety odparła cicho – Ludwik nie żyje, prawda?

- tak moi drodzy Ludwik zmarł sześć dni temu, a ja mam zamiar dotrzymać danej mu obietnicy.

- zastanów się Tadeuszu, to nie przywróci nam życia, a tobie może ciążyć do samego końca, a może jeszcze dłużej.

- pragnę wam przypomnieć, że Ludwik nie miał takich skrupułów kiedy was mordował w tym pensjonacie, a mnie pozostawił na pewna śmierć. – złość w Tadeuszu L. narastał lawinowo, przez chwilę ta opanowana postać traciła kontrolę nad sobą.

- tworzyliśmy zespół – kontynuował Tadeusz L. – miał być to skok stulecia. Kiedy przyjechały te bogate dupki z Francji kupić niby zaginione w czasie wojny obrazy wiedziałem, że więcej takiej okazji nie będzie. Ten skurwiel nas zdradził, zabrał skradzione dolary i strzelił do każdego z nas, ja ledwo przeżyłem, a wasze ciała leżą zakopane gdzieś pod deskami tej podłogi. Kiedy dochodziłem do zdrowia po stokroć przysięgałem Bogu, sobie i wam, że go dopadnę nawet po śmierci.

Zapadła cisza nikt się nie odezwał, świat zmarłych i żywych stał się ciszą. Tadeusz L. nie czekał na odpowiedz, podszedł do kwadratowego urządzenia przypominającego stary lampowy telewizor i przesunął biały włącznik.

- ale on już nie żyje, nic mu nie zrobisz – zjawa kobiety podleciała do Tadeusza L.

Ten stał sztywno wpatrując siew jej czarne oczodoły.

- zrobię Aniu, oczywiście że zrobię. Kiedy się dowiedziałem, że Ludwik wreszcie zmarł, szybko zleciłem, za nie małe pieniądze, wykonanie tej o to aparatury. Pochwyci on duszę Ludwika i nie pozwoli jej przeniknąć do innego świata, ja się zajmę żeby w tym świecie miał dużo niezdrowej rozrywki. Straciłem majątek i pół swego życia, żeby doczekać tej chwili.

- ale jeśli chcesz tego dokonać musisz mieć jego ciało, a nigdzie nie widzę trumny,
ani zwłok Ludwika – w głosie zjawy mężczyzny wyczuć można było jakby nadzieje.

- i tu widzisz Adasiu ten dureń popełnił błąd dał się skremować.

Tadeusz L. z uśmiechem na ustach podszedł do ciemnego rogu holu, gdzie stała samotna urna.




komentarze
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
 
Zaloguj się przez Facebooka! Załóż konto w digart.pl Zaloguj się do digart.pl
~slides Podoba mi się    10.04.2014 @15:01:12
~marii85 Podoba mi się    20.01.2014 @18:23:53
~mastergadzet Podoba mi się    22.08.2013 @15:56:55
+
~mkielbas Podoba mi się    22.08.2013 @14:25:09
++++++++++
~bpkrupa Podoba mi się    21.08.2013 @23:19:38
intrygujące - fotka i słowo
_______
Opis wieńczy fotę.
~paulinaaa15 Podoba mi się    21.08.2013 @22:31:49
+++
~mrjablo Podoba mi się    21.08.2013 @22:07:00
Świetnie wyszło
~Nadineart Podoba mi się    21.08.2013 @21:57:14
strach się bać ........
~Dzorcz Podoba mi się    21.08.2013 @21:37:18
swietny kadr
_______
Zajrzyj i sprawdż co u mnie
http://dzorcz.digart.pl/digarty/
Pozdrawiam
9 Ilość ocen
572 Ilość wyświetleń
21.08.2013 @21:33:38

wyróżnienia








© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt