Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

Kontrast
fotografia  |  reportaż


Dwunasty dzień września bieżącego roku. Dzień wcześniej rankiem ląduję na Liszt Ferenc w Budapeszcie. Jadę do centrum. Przyglądam się widokom za oknem. Pierwsza myśl "ale tu brudno". Docieram do metra. Wsiadam i jadę. Melduję się, że już jestem. Szalona noc w Węgierskiej stolicy. Zabawni ludzie, pijący dużo alkoholu. W pubach, klubach, ulicach. Mający "wyjebane" podejście do życia, nie przejmujący się niczym. Jakby swoje problemy zostawili pod dywanem w domu. Wracam po godzinie 10:00 rano. Kładę się spać. Na 2-3 godziny. Wstaję i wyruszam kierunku Városliget. Z Blaha Lujza tér kieruje się na wschód. Wysiadam z metra. Idę tunelem. Widzę namioty, śpiwory, karimaty... Pierwsza myśl bezdomni. Podobnie jak na Dworcu Centralnym w Warszawie. Wyłania się ich coraz więcej. I więcej. Idę. Przed siebie. Ląduje na placu. Widzę Syryjczyków. Nie miałam pojęcia, że znajduję się na Keleti Pályaudvar. Staję na środku. Chwytam za aparat. Budzi się we mnie demon fotografii. chcę jak najlepsze zdjęcia. Widzę grupę chłopaków grających w piłkę. Przyglądam się im.
-Can you play football?
- Not yet, long tiem ago.
- C'mon, play with us!
- shukran- mówię po arabsku i gram z nimi. Wówczas mój znajomy robi zdjęcia. Otoczeniu, ludziom i mi grającą z Syryjskimi chłopakami.
Zamieniamy się. biorę aparat. Idę dalej. W głąb tunelu. Widzę ludzi, siedzących na ziemi, odgrodzonych taśmą i policją. Młodych, starych, rodziny, dzieci, młodzież. Uśmiechają się do mnie. Chcą zdjęć. Pozują, rozmawiamy, dziękuję im. Idę dalej. W stronę policji. Robię zdjęcia z za pleców. Podchodzą funkcjonariusze rendorseg. Mówią coś po węgiersku. "I don't speak Hungarian" przysyłają tłumacza. Pytają się czy PRESS. Odpowiadam freelancer. Bez spięcia każde mi odejść i nie robić zdjęć. Odeszłam, na chwilę. Robię dalej. Widzę siedzącą Syryjkę po scianą ze śpiącym dzieckiem na kolanach. Pochodzę blisko. Robię zdjęcia. Jej twarz pełna bólu i współczucia patrzy na mnie. Odwraca głowę, podchodzi jakaś kobieta z dzieckiem, mówi coś do niej wskazując na dziecko. Nie rozumiem. Oddalam się. Staję na chwilę na placu, rozglądam się dookoła. Do oczu cisną mi się łzy. Kompletna pustka w głowie. Płaczę....

Przez resztę dnia natłok myśli, przecież mogliśmy to być my a ni oni....



komentarze
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
 
Zaloguj się przez Facebooka! Załóż konto w digart.pl Zaloguj się do digart.pl
0 Ilość ocen
519 Ilość wyświetleń
19.09.2015 @13:08:09

wyróżnienia








© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt