Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Bank w Dziewczynce
!montagproject | proza / obyczajowa

Ćwiczenia z product placement. Ćwiczenie numer 6 - Bank w dziewczynce

Realizacja:

I wcale nie chodzi o dziewczynkę w biznesowym rozumieniu, ale o biznes.
Nieważne bracie czy masz jeden pokoik, a w nim stolik przy sofie, który jest Ci biurem i restauracją,
a nawet barem szybkiej obsługi. Tani stolik, przy którym zgarbiony, jak Volkswagen, którego kiedyś
chciałeś sobie kupić na raty, palisz.
Chrząszczyku! Dziewczynkę należy wybrać odpowiednio młodą i niewinną w najbardziej młodym i niewinnym znaczeniu,
nieskażonym konotacjami. Jeszcze nie czas na konotacje. Ona, widzisz, musi mieć taką rozkoszną
nieprecyzyjną dziecięco wymowę. Słowa wielosylabowe i trudne powinny być słyszalnie wielosylabowe i trudne
(kapitalizacja, rewaloryzacja, stopa procentowa, prowizja).
Słowa łatwe i wyraźne to będzie: miłość, serce, tatuś, mamusia.
I słowa miłe i ciepłe (dom, samochód, wczasy, morze). Morze jest bardzo dobre, niech koniecznie będzie morze.
Badania potwierdzają, że to się sprawdza. Koniecznie zaś wybierz odpowiednią dziewczynkę
i niech ma misia i niech będzie taka rezolutna, ale lekko wstydliwa - takie są najlepsze.
Właśnie takie, do których pasuje słowo "rezolutna" Wiesz, takie co coś powiedzą bardzo mądrze jak na swój wiek,
a potem ścisną misia i uciekną w sandałkach przytulić się do nóg mamusi. Perfekt! Mamusia w tle,
rozmyta słoneczna plama "out of focus".

Lecz nam nie ucieknie, my ją musimy trzymać jak owada w pęsetce, perwersyjnie Ci brzmiącej pęsetce,
jak kawałek DNA w mikroskopie elektronowym. Pęsetką (i jeszcze raz, i jeszcze raz) osadzimy ją prosto w oku,
w uchu i dokładnie pomiędzy półkulami mózgów, delikatnie je rozchylając. Ale to potem, po konfekcji, bo przecież
najpierw musimy umieścić w niej bank.

Realizacja (2):

I wcale nie znaczy, że musimy - jak sobie może myślisz - robić brutalnych operacji rozcinania wzdłuż kręgosłupa,
wzdłuż tego długiego miejsca, tej szlufki na kościec. Biedroneczko, już nam nie uciekniesz. Wykorzystujemy kreatywnie
wyliczanki z dzieciństwa, bo wszystko może przydać uroku, bo bez uroku nie ma urobku. Ba.

Bank w dziewczynkę wsącza się delikatnie jak na reklamie płynu zmiękczającego swetry. Jak biszkopcik
moczony w mocno posłodzonej herbacie z Maroka, tak bankiem musi naciągnąć dziewczynka. Wsypujemy do niej bank,
po ziarenku piasku, po okruszynce biszkopcika, o którym była mowa. Pieszczotliwie, zdrobniale.
To prawie masaż, wcieranie, makijaż, naświetlanie błon. Nie trzeba wiele, bo w niej wszystko tak pięknie zakwita
i może nawet nie wierzysz w moje "pięknie" i w mój zachwyt nad zakwitaniem w niej. Myślisz, że jestem
przeżarty żartami cynicznymi jak nieudacznicy.

To inaczej. To bank musi raczej naciągnąć dziewczynką. Rozpuścić się w niej, zadomowić i jak retrowirus wykorzystać
jej komórki do pomnażania. Dziewczynek jest więcej niż banków - nikt nie zauważy konfekcji intruza w dziewczynce,
naszej małej infekcji. Drinka?

Ma nie przebijać z jej twarzy. Nasz dyrektor ma twarz wieprza - powiem Ci w sekrecie,
będzie bardziej intymnie. Moglibyśmy pokazać młodego modela, albo modela szpakowatego, sokolego, orlego, ale nie.
Dziewczynka, żuczku, tylko dziewczynka da sobie wsunąć w usta nasz język, w ciepłym całunie zaufania.


Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.