PUKACZ, takoż zwany knaker, coblynau, polterduk, karkonos, rubezahl, skarbnik a. Pustecki, jest odmianą kobolda, którego wszelako P. rozmiarowzrostem i siłą znacznie przenosi. Noszą też P. zwyczajnie brodziska ogromne, których koboldy naszać nie zwykły. Bytuje P. w sztolniach, szachtach, grużniach, przepaściach, ciemnych jamach, we wnętrzu skał, we wszelakich ciemnych grotach, jaskiniach i pustaciach kamiennych. Tam, gdzie żywie, niechybnie w ziemi bogactwa są skryte , jak to kruszce, rudy, karbon, sól a. olej skalny. Dlatego też P. częstokroć w kopalniach napotkać można, osobliwie opuszczonych, ale i w czynnych lubi się pokazać. Złośliwy despetnik i szkodnik, przekleństwo i istny dopust boży dla górników i gwarków, których rozpanoszony P. na manowce wodzi, pukaniem w skałę mami i straszy, chodniki zawala, górniczy przyrząd i wszelaką chudobę kradnie i psowa, a od tego, by zza węgła pałą w łeb strzelić, też nie jest. Ale przekupić go można, by nie psocił nad miarę, położywszy gdzie w chodniku ciemnym lubo w szachcie chleb z masłem, oscypek, połeć wędzonej szołdry - aleć najlepiej gąsiorek okowity, na tę bowiem P. okrutnie jest łakomy.
"Physiologus"
Wieża jaskółki
Krępy, pękaty, kosmaty, krzywonogi, szeroki w barach chyba na sążeń, z rudą brodą, która była jeszcze szersza. Zbliżaniu pukacza towarzyszyły wstrząsy gruntu, jak gdyby to nie pukacz się zbliżał, ale perszeron. Zrogowaciałe i szerokie stopy potwora miały - jakkolwiek by to śmiesznie brzmiało - po półtorej stopy długości każda.
Wieża jaskółki
----
Imć Varrin zaprosił mnie na wiedźmińskie forum, gdzie odbywają się bitwy konceptowe/rysunkowe. A że do prozy Pana Sapkowskiego pałam sporym sentymentem postanowiłem też coś naskrobać.....
Pozdrawiam
Kuba