Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Ekwinokcja
!montagproject | proza / obyczajowa

EKWINOKCJA

W spotkaniu, jakbyśmy nigdy nie przestały się spotykać, by nie przerwać wielokrotnie złożonego zdania szeptem, ty używasz cyfr rzymskich, ja używam arabskich, cokolwiek to komu przyłoży do myśli, jak dłoń, jak gorące żelazko. Ty masz słońce, ja księżyc i niczego nie wstrzymujemy, jak ten facet z pomnika, jak ten kosmonauta.

Szepty na pomarańczowym balu, jak świt, czyli wschód i jak zachód, czyli zmierzch i nawet tutaj otaczają nas chińscy mędrcy na drucianych orbitach, z pędzlami wysypującymi się, jak gwiazdy, z dziurawych kieszeni, malującymi na falistych posadzkach marynarzy, którzy pędzlami zagrają w bierki i o północy, przekraczając południk, sprawdzą złote zegarki. Cykady.

Piję kawę, a ty herbatę, takie mamy emploi. I nawet nie wiadomo, która do której mówi i która której słucha i która się w której odbija, na pomarańczowym balu, w klimacie umiarkowanym, gdzie panie i panowie pomiędzy ustami szepczą gęsto, maczkiem, drobinkami światła w szklankach z kryształu, w których maczają długie palce ślepi geometrzy, genialni pianiści, ludzie tworzący słowniki symboli i tęcze.

W innych sytuacjach, kręcimy się wokół siebie, jak syjamskie bliźniaczki zrośnięte ze sobą wzrokiem, nadziane na swój wzrok, przenicowane. A na balu, jakby był weselem, przyklejają do nas nalepki i mapy i puszczają statki, rysują mandale. Toczą na nas wojny wokół własnej osi, wymierzają ciosy i terytoria, obudowują symbolami, skojarzeniami, które zastygają, ustalają się całe odbitymi znakami, jakby kawałkami rozbitego lustra z horyzontem na pół.

I przez te okruchy luster, przez okna, przez drobinki światła wyłuskane ze szklanek, odbiciami, rykoszetami, echem docieramy do małych pokoików, gdzie śpią wszystkie ich dzieci, przy lampkach typu księżyc, nad grzejnikami słoneczko. Spadają w ciszy krople z ich małych wylinek i w te krople uwierzą od samego początku, od wieczora do rana, do końca, przez sen.




Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.