Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Insanity
!montagproject | proza / obyczajowa

INSANITY

Wtedy też tak stałem, właśnie tak stałem. W lutym, zupełnie codziennym, na zamarzniętej ślisko
kałuży, w butach, które kupił mi dziadek na mróz. I ostatnim moim ciepłym wspomnieniem tej
zimy było to jak się do mnie uśmiechał wokół fajki, jak mi się kazał przejść w zapachu kawy
zbożowej (podczas śniadania).

Potem już było zimno - widziałem jak autobus przejeżdża głowę pijaka, która upadła na drogę,
ciągnąc za sobą luźno jego lekkie ciało po ciosie, śmiertelnym, jaki dostał w nos i wtedy chyba to
się stało, stałem zbyt blisko jak gap - mała odległość.

Robią mi między zwoje, dokładnie, precyzyjne zastrzyki z szumu, zastrzyki z brzęczenia i z
każdym jest mi szumniej w głowie i jestem ulem, mrowiskiem, termitierą, odkąd zaczęli z
pająkami, jestem też pajęczyną (z synaps). Na wszystko mam gotową odpowiedź całym ciałem,
mimowolnie aż do końca, ale głowa pijaka, już we mnie nie trzepocze, nie buszuje, już nie rozrywa
mi od środka mojej cienkiej skóry - pergaminu, na którym wszystko się od środka zapisuje i
zamazuje i nie nadążam jego głową za zapisem, a ona czyta (łapczywa) i wchłania coraz więcej
informacji, żeby przekrzyczeć ten nieruchomy szum, który dostaję przez igłę zawsze bardzo zimną.

Śniło mi się (śniło?), że już spomiędzy zwojów wychodzą mi mrówki, że mają we mnie dom i chcą
we mnie mieć skrzydlate dzieci i na tych ich skrzydłach mnie rozerwać na tysiąc pojedynczych
dźwięków i całym mną w kawałkach odfrunąć, zostawiając światło zakreślone kredą jak po świętej
ofierze zamachu. Dlatego stoję nieruchomo, zupełnie dla niepoznaki, dla zachowania pozorów, że
wszystko działa na mnie i kiedy biorą mnie pod wielką lupę, kiedy mnie powiększają, ich palce
wgniatają odciski obdukcji na moim kokonie, wtedy jego głowa najbardziej zamiera i patrzy, i ma
ten dziwny grymas zrobiony przez koło, kiedy wraca do siebie na moment i czuję, że razem z nią
spadam gdzieś głęboko, pod wodę, pod ziemię, pod paznokcie u nóg - panu bogu świeczka, a diabłu
ogarek - za chwilę.




Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.