Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Grzdyl księżycowy
!kolendra | poezja / wiersz wolny



Ten rodzaj zamieszkuje światy,
które przychodzą w snach.
(z Księgi Luny)




Rozkrajasz taflę nocy, przeciskasz się. Najpierw mechanicy
nieba, ich codzienna praca: sprzątnąć przykurzone, przetrzeć,
stały nadzór techniczny, konserwacja na zlecenie. Mechanicy
planet wyciągają klucze, wnętrza potrzebują czasu i spokoju;
każda cząstka wrócić musi na właściwe miejsce. Księżycowych
lekceważą, wołają: grzdyle, a przecież bez nich ciała niebieskie
straciłyby przyczepność. Morze Spokoju i Jezioro Śmierci w pyle,
tylko krzem, żelazo, wapń i glin, koniec z rozciąganiem oceanów!

Więc na ratunek, rzucasz się w walkę o każdego grzdyla; jesteś
legendą, jedynym ich ocaleniem, jedyną ostoją. Kres wyprawie
kładą opiekunowie świtów, zszywając śpiesznie szczeliny ciemności.
Strażnicy światów robią poranną zmianę, po drabinie ściegu
przechodzisz do dnia. Strażnik snu nie żąda zapłaty.








Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.