ORP "Wanna"
Moja wanna to okręt
Gdzie nad ranem łeb ciężki
W środku fiordu łazienki
Sterczy w sufit niebieski
Wszak w najmniejszej kałuży
Wiatr łupinki popycha
Siedzę sobie więc w wannie
Cicho płynę do życia
I zazdroszczę wam żagle
Oceanów bezkresnych
I tych portów co uczą
Różnych bajek i pieśni
I tych ludzi odważnych
Tak przyjaznych i dumnych
Którzy dla wyobraźni
I dla tego co trudne
Nagle wanna się staje
Tylko wanną nic więcej
Pora ze snu się budzić
Suszyć włosy i ręce
Znów ze sobą się biedzić
Tak zwyczajnie mniej godnie
I znów czekać aż kiedyś
Wanna zmieni się w okręt
Samotna biała wanna
Choć służy do rozmyślań
To przecież nie brzmi dumnie
Łazienka to nie przystań
Samotne białe wanny
Zerwijcie rur kotwice
Popłyńcie nad dachami
Niech dziwią się ulice
Andrzej Ciach