Poranna oda do śpiącej
Lubisz przebierać się w szmatki
Obnosić spojrzenia i gesty
Taka jesteś na życie pazerna
Jakby życie to wieczny był festyn
Nie wyjdzie nam przecież nic z tego
Miłość nie wyjdzie nam żadna
Ja wcale nie jestem za mądry
Ty wcale nie jesteś za ładna
Odejdźmy, odejdźmy od siebie
Pod stare adresy powróćmy
Może ktoś jeszcze nas czeka
A może będzie nam smutno
Na więcej przecież nas nie stać
Nie mówmy sobie, że szkoda
Nie zawsze jest, miła, co ma być
Pod garniturkiem słowa
Weź swoje gumy do żucia
Wiotkie sukienki weź swoje
Ostatnia bajka przed świtem
Ostatni papieros we dwoje
Odejdźmy....
Nas tu już prawie nie ma
Stąd jeszcze można powrócić
Do obcych drzwi w jakimś domu
Po co nam wspólne mieć klucze
Obrońmy więc siebie przed sobą
Najładniej jak tylko można
Pomilczmy trochę na przyszłość
Pomarzmy trochę ostrożniej
Andrzej Ciach