Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Tłum życzeń
!montagproject | proza / obyczajowa

Tłum życzeń

...z plaży, gdzie poza ciągłym morzem, co chwilę istnieją pokątne transakcje
wymiany owoców, instrumentów perkusyjnych, miejsc na grzbietach zmęczonych
upałem zwierząt i pustynnych minerałów, upiększanych nocami na zapleczach
budynków, gdzie rdzewieją słone mobiletki, a z otworów w ścianach zachrypnięci
mężczyźni z kwiatem za uszami wychodzą z uśmiechem prosto od dentysty i
wynoszą na ustach słodkie wspomnienia wypieków.

Na berberyjskim targu doustnych sytuacji, handlowy, herbaciany gwałciciel podciąga
spodnie w kroku, dopala papierosa prosto do herbaty, w której grzebie palcami, w
której chowa, wyrwane z innych rąk pieniądze. Tą mieszankę wsypuje do małych
woreczków, nie pytany, wpycha w rękę tak jakby chciał zabić, mówiąc bierz, wyciąga
pieniądze prosto z Twoich kieszeni, jakbyś to jemu je przyniósł, a nie swoim innym
planom i puszcza Cię dalej w obieg z woreczkiem w wyrwanych dłoniach.

Tymczasem nie możesz nie przejść po dywanie, pod który, pojękując, kładzie się
sprzedawca o wyglansowanej twarzy. Inwestuje swoje cierpienie, w Twoje udane
zakupy i nieumiejętnie zakrywa świeże dziury w podłodze, które prowadzą w
zapuszczone podziemia hoteli, gdzie nikt się sam nie zapuszcza, gdzie mijasz łaźnie
parowe, pełne czytających obcą prasę starców, posiwiałych od pary i siedzących na
muszlach, zamiast pisuarów, zamiast katafalków.

Dalej mijasz kobiety topiące własne dzieci w wodzie pełnej długich czarnych włosów,
kiedy sam zdajesz sobie sprawę z wody w twoich ustach, z tego że zawsze były
pełne ciepłej, słonej wody, że tu się urodziłeś, trzymany za głowę pod powierzchnią,
znad której, zniekształcony pływami, dobiegał płacz dzieci.

Dlatego tyle jest sjest, dlatego nie poznajesz siebie cichego na materacu, z otwartymi
ustami przesypiającego losowe wypadki ciepłych dni i nocy. Wokół Ciebie nagiego
sennie, delikatnie, dwie chude kobiety wymieniają pościel, a kiedy ponownie
wydłużysz swój oddech wymienią ręczniki ze startą powierzchnią Twojego małego,
wczorajszego ciała, na nowe.

Śpisz. Nie ruszasz się. Morze przybija rannych do brzegu. Śpisz. Nie ruszasz się.




Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.