"Mrugnęło zachodzące słońce
zaspaną czerwoną powieką
chowając swawolne promienie
za horyzontu mroczne wieko
Ostatni już zorzy rumieniec
przegląda się w oknie pokoju
budząc ciemność po jego kątach
zasypia po dniu pełnym znoju
Wpatrzony w ten spektakl zachłannie
smakując melancholii szampan
w zupełnej ciszy nie pojmuję
czemu dnia musi zapaść klamka
Jeszcze ptak drzew spokój zakłócił
w koronie szukając noclegu
wiatr z czułością rozgarnął trzciny
by spocząć po całym dniu w biegu
Szarością powszednieje niebo
z piegami zimnych gwiazd na twarzy
w ich blasku nie odnajdę ciepła
przestrzeń łóżka znów pustką straszy"