Chuć w hucie
Do suwnicy gdzie tkwiła
Jego miłość się wbiła
Szybowała przez halę
Jak ptak
Suwnicowa okrutna
Jego miłość rozrzutna
Przy suwnicy kołysał się
Hak
Tak się zaczyna banał:
Miłość zła wyuzdana
Pani rzuciła pana
W sercu pana jest rana
Cięta, kłuta, szarpana
Nie do zacerowania
Ja zmierzyłem suwmiarką cię całą
I smakować cię chciałem jak tort
Tobie wsadu wciąż było mało
Nagle w szatni szepnęłaś mi won
Taka byłaś z uczucia wyzuta
Moje serce rozdarłaś na pół
I gdy u stóp twoich kucał
Wyłożyłaś swe karty na stół:
- Uczucia to tandeta
Mnie nie obchodzi detal
Ja robię w hurcie
Pan rozumie co to hurt?
Pan masz po prostu pecha
Więc niech mnie pan zaniecha
Pan zbyt mnie nuży
Proszę pana, ja mam fart
Z suwnicy mej widzę
Dookoła tak wiele
Że mogę w to wszystko się
Wpleść
Pan może mnie wielbić
Lecz w alfa Romeo
W Marriocie podeptaj mą
Cześć
Podróże… podróże… podróże
Taki Londyn
On jest dobry
Na deszcz
Potem Paryż
Najlepiej na dłużej
Wtedy kochaj mnie pan
Ile chcesz
A pan w szatni wciąż mnie hańbi
Tak się nie da
Wolę cnoty już być służką
Kiedy bieda
Taka byłaś z uczucia wyzuta
Wszak spłukałaś mnie wcześniej do cna
Teraz pójdę z suwnicy się rzucę
To jest pewne jak dwa razy dwa
I tak kończy się banał
Pani rzuciła pana
Pan się rzucił z suwnicy
Tak na panią tę liczył
Miłość zła wyuzdana
Już nie liczy na pana
Chuć w hucie nie służy robocie
BHP na chuć niech ma wzgląd
Gdy w hucie za dużo jest uciech
To zaraz odetną jej prąd
Andrzej Ciach
collage, pióro, tusz, A4