Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Szczęśliwy Andrzej
!poprostuANDRZEJ | rysunek / komiks





Stalem na przystanku. Postanowilem szybko zwocic do domu. Atmosfera downtown wplywala na mnie dosc destrukcyjnie. Nie chcialem się zapijac. Wiec stalem na przystanku.
Obszedlem obie wiaty tylem i stanalem w cieniu pod drzewem. Zwrocilem uwage na jakiegos zula siedzacego na lawce....a może podroznika? Wzrok wlepilem w most i przejezdzajace samochody.
Zupelna pustka, rytual oczekiwania na autobus.
Wtem pojawia się kolejny cien. Koles był lekko podniszczony wiec trudno było rozpoznac wiek. Nizszy był ode mnie o jakie pol glowy. Blond „fryzuta” była raczej ponurym zartem cynicznego fryzjera. W oczach miał cos takiego co pozwalalo mi przypuszczac ze jest niedorozwiniety.
W prawej rece trzymal nieodpalonego szluga a w lewej paczke „dwudziestek” z dwoma ostatnimi sztukami w srodku. Poza tym miał chyba obsrana koszulke na plecach i smierdzial.
-„fajnie” pomyslalem „przynajmniej nie będzie chcial fajek”
Chcial ognia. Zaproponowalem mu paczke zapalek. Oburzony odmowil. Ponowilem propozycje. Dwa tygodnie wczesniej kupilem cale opakowanie zapalek w znanym dyskoncie spozywczym i do tego dnia nie moglem ich wypalic, choc miałem ich pelne kieszenie. Przewaznie kazda gasla zaraz po rozpalenu...były tez przypadki oderwania calej siarki jeszcze przed zaplonem. Bardzo chcialem się ich pozbyc a w kieszeni miałem jeszcze paczke „markowych”, mniej zawodnych.
Mimo to oburzony odmowil ponownie, po czym uznal ze jestem chyba mlodszy od niego. Troche mnie zaskoczyl, zapytalem ile ma lat. Rzeczywiscie, był starszy. Kazal mi poczekac. Autobus nie nadjezdzal, byłem skazany na stanie w miejscu.
Wtedy to w swojej kieszeni znalazl zapalniczke. Sytuacja zaczynala sprawiac wrazenie dziwnej..
Przedstawil mi się, nazywal się Andrzej.
Zapytal o moja koszulke. Był to sprany fioletowy t-shirt z jakimis japonskimi znaczkami i czerwonym numerem 10 na srodku. Lubilem ta koszulke, nie lubilem pilki noznej. Ale gadka zaczela się nakrecac. Powiedzial ze obstawia mecze i ze na grze Brazylii wygral komorke. Pokazal mi ja nawet...była blyszczaca.
Wtedy to podjechal mój autobus. Pozegnalem się i zyczylem mu powodzenia. Wbieglem do autobusu. Stanalem przy oknie, wyjalem z portfela bilet. W autobusie zasmierdzialo kipem. Obok mnie stanal Andrzej i usmiechniety krzywo oznajmil ze zapomnial ze udaje się pod Kaszownik . To były dwa przystanki...duzo. Oznajmilem ze siadam. Usiedlismy i kontynuowalismy rozmowe o pilce kopanej i o hazardzie. Andrzej nadal smierdzial i opowiadal o dzisiejszym meczu Niemcow z Wlochami. Podpytalem go o wynik i okazalo się ze Andrzej obstawil 0:0.
Odwazne jak na polfinaly pomyslalem. Wtedy to wlasnie chwile przed przystankiem na którym wysiadal Andrzej, jak z podziemi wyrosli kanarzy. Powoli zaczalem wyjmowac bilet. Andrzej nerowo przetrzasal kieszenie. Wiedzial ze nic tam nie ma. Oznajmil ze zapomnial legitymacji inwalidzkiej.
Wiedzialem
Wtedy pozegnal się i ze szczurza gracja przeslizgnal się miedzy ludzmi do wyjscia. Drzwi otwozyly się i Andrzej jeszcze przed wyjsciem krzyknal do mnie: mam dzisiaj farta!.
Pieprzony szczesliwy Andrzej.
Wlosi strzelili Niemcom dwie bramki w ostatnich minutach dogrywki.




Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.