Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
PEKAR
!JakkaS | rysunek / concept art





Sporo ich juz bylo (tzn. Pekarow) a teraz moj. Tytulem wyjsnienia. Nie jest to stworek, bo (Saise) nigdzie nie bylo powiedziane ze musi byc. Poza tym nie zjada on olowkow bo konspumcja to nie tylko jedzenie - wiec mnie nie linczujcie. BTW, dla mnie kluczowym tez przy wymyslaniu Pekara byl fakt, ze to miala byc swego rodzaju maskotka.
Tu (http://www.digart.pl/forum/temat/169790/CA_battle__01_-_Pekar_czyli_Konsumptor_Olowkow.html) szczególy na temat tej bitwy, opis Pekara oraz prace innych autorow.

Pozdrawiam
Kuba
--------------

Do rysunku jak zwykle tekst:

PEKAR
(anty-krasnoludek?)

Choć na karku ma już 647 wiosen to wciąż tryska energią i skory jest do psot. Nazywano go krasnoludkiem, ale ta nazwa już dawno nie pasuje do tego, czym teraz jest. Gnom, ani Skrzat - też nie. Wiec czym lub kim jest? To po prostu Piekar. Niegdyś mieszkaniec wsi, dziś pełnoprawny mieszczanin. Bo cóż można robić na wsi, gdy wszystko za człowieka robią maszyny. Działo się jako tako, aż do czasów PGR-ów. O tak, wtedy było lepiej niż w wiekach średnich! Masa roboty i wszyscy wierzyli, że krasnoludki istnieją. Bo jak nikt nic nie robił, a krowy wydojone były i świnie nakarmione też, to jak tu nie wierzyć? Jednak skończyły się i te piękne czasy. Część z pobratymców Pekara powędrowała w poszukiwaniu azylu u Amiszów lub innych narodów, które starają się żyć jak dawniej. Tyle że na cholerę żyć jak dawniej, skoro świat stał się zupełnie inny niż kiedyś. Telewizory, maszyny, samochody i samoloty. No i Internet. Pekar nie chciał doić krów ani podglądać chłopek przewalających siano. Po co to robić, jak lodówka pełna jest frykasów, a w Internecie też można sporo dowiedzieć się o... przewalaniu siana. Wyluzować w końcu było trzeba. Dlatego wędruje po świecie i mieszka w różnych miejscach. Ale najchętniej zamieszkuje biura. Pełno w nich szpargałów, no i można znaleźć miejsce na nocleg, a także jego ukochane ścinki od kredek i ołówków, z których robi się rewelacyjne "blanty". Przy puszczaniu dymka zawsze można poserfować po "necie" albo zrobić psikusa "adminowi" - sieci biurowej. Nic tak Pekara nie odpręża, jak wypalony ołówkowy skręt i fakt, że gdy on będzie smacznie spał, biedny administrator będzie walczył z siecią, aby biuro mogło rano działać normalnie. Tak, do tego kawunia, śniadanko sekretarki i resztki z lunchu szefa. Robić nie trzeba nic, tylko korzystać z życia. Niech frajerzy pracują. Krasnoludki cholerne!




Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.