Konstantynopol 1452. Dzie
!janurz | poezja / wiersz wolny
Konstantynopol, 1452. Dziennik pokładowy.
To coś jest w łapczywiości, z jaką zwierzęta gryzą ostatnią
przed zimą trawę. W taki wzór układają się wronie stada.
Gdziekolwiek jesteś, chcę ci o tym powiedzieć:
świat znowu się kończy, a ja znów nie dałem rady cię przeprosić.
to jest w trzaskach radia, co po ukraińsku gada, że już po północy.
idą radośni, asertywni, świadomi własnej wartości.
u mnie załopoce na foku biały sztandar bojowy. ty, gdziekolwiek jesteś, jakoś
się odnajdziesz. już widzę, jak się w nowym języku śmiejesz, pęknięta na połowy.
to czuć w ciężarze wody, która wisi nad głowami. to słychać w tupocie myszy,
co chcą zdążyć zanim pola w białych kajdankach znajdą się na dołku.
idzie pełne zanurzenie. zmień kanał, gdy buriewiestnik list ci przyniesie.
tu jedyna pompa na pokładzie tłoczy krew i jesień.
|
|