Mk 10, 15
!janurz | poezja / wiersz wolny
car wielikij, car groznyj, recytuje prababka,
zaraz zapyta, gdzie jest tatuś.
dziecko wchodzi do królestwa niebieskiego,
można się zgarbić, podglądać przez ucho igielne
jak na zupełnie innej planecie lekarz wykręca numer,
żeby gdzieś po drugiej stronie wywołać ciszę.
uczepione różańców sąsiadki walczą z falą. ekipa ratunkowa
sama potrzebuje pomocy, ale stawia się karnie.
teraz te baby usypiają coś mocniejszego od siebie.
są większe niż każdy car, groźniejsze niż sama śmierć.
|
|