...kiedyś nierozłączny przyjaciel Białego PuPu...dziś samotny, opuszczony niczyj...leży i czeka aż ktoś go przygarnie...gdy jego guziczki były jeszcze sprawnymi oczętami niejedno widziały...teraz pozostało mu tylko wspomnienie, mgła, przez którą codziennie próbuje się przebić...a wystarczyłoby wymienić niteczki, połączenie jego umysłu ze światem zewnętrznym...mam nadziej, że wkrótce to nastąpi...jedno jest pewne, wystąpi on w jeszcze jednej ilustracji...
Oczywiście zapraszam na mojego bloga...
http://pantonedesign.blogspot.com/