Rom po drom.
!janurz | poezja / wiersz wolny
Rom po drom. Biały wiersz, biały wiersz dla dziewczyny
Ore, ore, szabadabada, labore. z benedyktyńską cierpliwością
ślęczę za kółkiem. pamiętaj o zjeźdie na Paradyż. Paradyż,
to brzmi rajsko. Ale nie z nami te numery, o nie.
Nawet od forsy za pacyfistyczne wiersze płacę podatki,
za które to państwo prowadzi wojnę. Z tej perspektywy
Paradyż brzmi jak paraliż. Żadnemu miejscu nie wolno
dać się nabrać tak, jak dałem się nabrać tobie - pełną garścią.
Nigdzie nie wolno zatrzymać się na dłużej niż wymaga tego zmiana
dziecku brudnej pieluszki albo urwanie następnej części
rozpadającego się tłumika. Niech zostaje po nas tylko zapach dymu
i wróżby. Sodomie i Gomorze będzie lżej w dzień sądu.
Na razie śpij, ukochana, śpij Klwowie, Inowłodzi, Przysucho.
Ja i rozpierdolony tłumik mruczymy wam mój ulubiony madrygał.
Hej, amore, szabadabada.
|
|