Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
przejście
!janurz | poezja / wiersz wolny

Więc śnię się sobie, wychodzę z domu przy krzywej,
koślawej Mickiewicza. Warszawiacy, którzy przyjadą
na festiwal za siedemdziesiąt lat będą mówić,
że świetny oldskul, ale jeszcze nie ma tego słowa,
więc wolałbym już nawet którąś z kurduplowatych
kamieniczek w rynku, najlepiej od strony Rzeszowa,
stamtąd najbliżej do bożnicy i widok na studnię
na środku rynku, z której jeszcze chłopi poją konie.

Mijam wylot ulicy, miejsce, w którym za sześć lat
zabiją Halickiego, szefa policji. ocieram się o rynek,
trzeba wszystko załatwić przed piątkowym zachodem słońca.
Dzieci muszą mieć dobre święto. Nocą ciepłe ciało żony
będzie zastepować piec. A kiedy wracam z miasta, zasypiam

i śnię się sobie. Rąbię drzewo przed świętami, od jutra
trzask sęków i huk siekiery będzie obrażał Boga.
Więc trzeba się spieszyć. Jeszcze mail z korektą
do Kielc, ale najpierw drewno, dzieci musza mieć ciepłe
święta. My z żoną zastąpimy sobie nawzajem nocą piec.
A po robocie, w przedświąteczny wieczór zasypiam,

więc śpimy już obaj. I śni nam się ręka Najwyższego nad nami,
sąsiedzkie twarze wokół.Jest dobrze, wchodzimy w święta.



Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.