Fleischmesser
!janurz | poezja / wiersz wolny
Fleischmesser
Za Kostomłotami udało nam się złapać na stopa ciągnik. Teraz usypia
nas przeżuwanie asfaltu przez wielkie koła. Czy da się rozrzutniej
gospodarować czasem niż leżąc na rozrzutniku i, rodzeństwo marnotrawne,
wlec się do ojczymów i macoch? Traktorzyści się uśmiechają,
rzadko wożą młodych szczęściarzy. Zwykle na naszym miejscu jest
krowie gówno albo świnie czekające na wyrok.
Myślę o tym, co mi powiedziałaś. Echo obija się w coraz większej
przestrzeni w środku, odbija mi płuca, odbija wszystkie
przyczółki, jakie zdążyłaś zdobyć. Słyszę jak silnik męczy się, ciągnąc mnie za sobą.
Panowie, koleżankę wysadzamy na przystanku. My jedziemy do rzeźni.
|
|