... każde ciemne miejsce, miejsca, w których rzadko bywamy, miejsca oddzielone od "teraz i tutaj" ciężkimi skrzypiącymi na zardzewiałych zawiasach drzwiami, nierzadko zamknięte na cztery spusty lub przynajmniej na starą, wiecznie zacinającą się kłódkę, mają swoich mieszkańców... i tylko przypadek lub wiele niezależnych od siebie nakładających się okoliczności sprawiają, że ktoś z nas może doświadczyć niewątpliwego zaszczytu zobaczenia jednego z nich... bywa, że i z bliska... po ostatnich ulewach i silnym wietrze uszkodziła się jedna z dachówek... a że nawet "oni" nie lubią wilgoci, jeden z nich został zmuszony do opuszczenia swojej bezpiecznej kryjówki, co niewątpliwie naraziło go na niebezpieczeństwo zostania zdemaskowanym... ale bądźcie spokojni... wszystko skończyło się dobrze... zapraszam równie na mój blog:
http://pantonedesign.blogspot.com/