Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
321
!KarolNienartowicz | fotografia / panorama





07.08.2010

KONIECZNIE ZUM !!!

Połonina Breska, góry Świdowiec - drugie najwyższe pasmo Ukrainy.

Pozornie dobroduszne góry Świdowiec dały nam prawdziwie groźną lekcję pokory. Gdy byliśmy jeszcze w Czarnohorze trochę się z tych gór śmialiśmy - że łatwe, w sam raz na końcowy spacerek przed powrotem do Polski, że nudne - nawet się zastanawialiśmy, czy w ogóle ich sobie nie odpuścić.

Pozwolę sobie przytoczyć nieco przydługi fragment notatek, które napisałem 1 dnia pobytu tamże, oddające w miarę na gorąco to co się działo:

"Nagle w ciągu 5 minut wytworzyła się nad nami ogromna burzowa chmura, zasłaniająca mgłą wszystko w okolicy. My zrobiliśmy wówczas najgłupszą rzecz jaka można popełnić w tej sytuacji. Rozbiliśmy namiot na płaskim kawałku grani, na moment zanim rozpoczęła się ulewa. Gdy wrzucaliśmy do środka plecaki i nasze graty, wiało już tak mocno, że cały namiot się uginał. Ale to jeszcze nic. Gdy weszliśmy rozpętała się nad nami prawdziwa wysokogórska burza - czyli huraganowy wiatr, rzęsisty deszcz i pioruny walące nad naszymi głowami. Całymi siłami oparliśmy się o północną ścianę namiotu, by wiatr nam go nie porwał. Kilka razy huknęło naprawdę blisko nas. Około 17.30 burza trochę przeszła, a deszcz ustał, ale grzmienie wciąż niosło się echem po okolicy. Spokojnie było tylko kilkadziesiąt minut. Kolejna burza, krótka ale intensywna wystraszyła nas już na dobre. 3 pioruny strzeliły dosłownie tuż obok nas. Pierwszy raz w życiu tak się dałem wystraszyć burzy. Mimo piorunów i ulewy zaczęliśmy zwijać nasze rzeczy i namiot, by uciec kilkadziesiąt metrów niżej - z wyeksponowanej półeczki na przełęcz, gdzie było trochę gęstych krzaków. Doszliśmy tam cali mokrzy, z sypialnią namiotu ociekającą wodą. (...)
O 20.30, gdy weszliśmy do namiotu zjadać kolację, dopadł nas kolejny górski sztorm. Silny wiatr w połączeniu z ulewą sprawiły, że kolejny raz obaj musieliśmy oprzeć się całymi siłami na frontowej ścianie namiotu, by nam go nie zwiało, bądź nie podarło. Padało tak mocno, że krople walące mi w plecy, którymi stawiałem opór trzepocącemu tropikowi, sprawiały realny ból. Ekstremalna sytuacja trwała kilka minut, choć cała burza szalała około 20, nim odeszła dalej, wciąż jeszcze groźnie pohukując. Raczej nie planujemy przenosić po raz kolejny namiotu. Za moment nastanie ciemność, a najbliższe bezpieczne miejsce to ohydna Turbaza 'Drahobrat', kilkaset metrów niżej. Zostaliśmy na grani doświadczając jeszcze jednej burzy, która szczęśliwie przeszła bokiem, nas tylko lekko strasząc. Położyliśmy się spać, ale to jeszcze nie koniec burzowych przygód.
Około godziny 2.40 obudziły nas kolejne strzały. Łupały głośne pioruny, a wiatr znów tak szarpał namiotem, że przez 10 minut musieliśmy opierać się o jego ściany by go nie rozwaliło."



Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.