Sława herojam
!janurz | poezja / wiersz wolny
Sława herojam
Wiatr w plecy, w oczy słońce, na kursie nieistniejące wioski.
Powidoki niespisanych, nieświętych żywotów,
Myślenie o tym, kto tu przed nami uczył dzieci
nie bać się przekraczać rzeki z nadzieją, że i o nas
kiedyś będzie pomyślane. Wciągam pod powieki
białe plamy sadów w lasach, lepszy lament
niż kiedykolwiek zostanie zaśpiewany po nas.
W najgłębszym miejscu woda sięgnęłaby mi pasa,
Zimna aż łamie w stawach. Nabieram rękoma,
Zanim wypiję prawie wszystko wycieknie mi spomiędzy palców.
Na brzegu wystawa piwnic, w których nie udało się schować.
Przechodniu, bądź tak miły i komu trzeba powiedz, że tutaj
Słuchałem płaczu Hani widzącej pierwszy raz rwącą wodę,
Że od upału bolała mnie głowa, Franek opowiadał o rzece
W nieznanym języku. I powiedz koniecznie, że młode ciało
Mojej żony kusiło mnie tutaj, kusiło na amen.
Sława herojam, wieczna niepamięć.
|
|