Jello Biafra spotyka Magd
!janurz | poezja / wiersz wolny
Jello Biafra spotyka Magdę Umer, wycina jej numer
i odjeżdża w stronę zachodzącego słońca.
Tak to właśnie widzę: głaszczemy włosy
naszych kobiet do snu, zbierają się iskry,
potem pioruny i tak po prostu trafiają, gdzie trzeba.
Niemarnowanie chleba jest trudniejsze niż jego rozmnożenie.
Łatwiej zamienić wodę w wino niż przenieść miłość
przez rzeki z niedokręconych kranów, góry niewyniesionych śmieci.
Zatem gram wyłącznie na flecie, tylko gdy nikt nie słyszy
i to jest mój sprzeciw. Nie stać mnie na pankowe ciuchy.
Gdy ciemnieją kontrolki na piecach, a ostatni gasi światło,
dopiero wtedy słucham. Kołysanki są muzyką buntu.
Kilka punktów na niebie łączy mi się w zapis nutowy
nowego, lepszego hymnu. Będziesz szeptać go,
jak to hymny, nadaremno. Jeszcze nic nie zginęło
póki żyjemy coraz delikatniej. Czego obca przemoc
nie wzięła, dorzucimy bezpłatnie.
|
|