w obronie własnej cz. 2
!janurz | poezja / wiersz wolny
To jest taki sprawdzian, trzeba odhaczać
dobre odpowiedzi, żeby dostać właściwą ocenę: swój, swój.
A ja jestem po stronie paluszków, które sięgają po klocek
i każdy mniej więcej wie, co robić. Tyle radości
z łapaniem i puszczaniem i tyle możliwości i jeszcze
wszystkie są dobre. A mnie badają jeżozwierze,
opcje są zawsze dwie: tak, tak jest albo nie, nigdy w życiu.
Bo ty jakiś taki letni jesteś. Zjeż się lub my cię zjemy.
Lub, zjeż się, zjesz się. Bo też i trzymam
stronę lata, badania właściwości gleb za pomocą dziecka.
To jest gleba pochyła do turlania, to jest gleba płaska do biegania,
zauważ, żadna nie jest ojczysta do umierania.
Na czym stanęło? To jest górka do turlania. Z tego miejsca ślubuję:
nigdy nie odmierzać wagi krwi ani łez, nie stawiać pytajników,
które mają przebić policzek i wyciągnąć nieswojego na powierzchnię,
pamiętać, że w każdym sondażu kilku mówi ,,nie wiem'' i to oni
jedyni mówią prawdę. Po ich stronie jestem.
|
|