Ucieczka
!janurz | poezja / wiersz wolny
Minuta ciszy ciągnie się od skraju lasu przez całą drogę.
Ciążę tej ziemi, a przecież mogę zboczyć, zejść na bity szlak.
Fruwają w powietrzu bity, ćwierkają o tym, jak tam, gdzie mnie nie ma
powtarza się ciągle uparty schemat polowania i ucieczki.
A i tu niebezpiecznie. Rozpinają żółte tygrzyki w jeżynach swoje sieci.
Muszka na spotkanie szczerbinki błyskawicznie poleci, gdy zjawi się
sarna pod amboną jak wieżyczka obozu. Dla mnie to kwestia skali, dla niej
sprawa życia. Jednakowa groza miesza się między drzewami ze słońcem.
Las, matka pomocy nieustającej. Wtedy nie pomógł, teraz też nie daje rady.
Wyplątuję ważkę z sieci tygrzyka, odprawiam małe dziady. Niczego
nie tłumaczy skala. Więc i teraz gdzieś obok pokaleczony Żyd tłumaczy komuś,
że zaprawdę jeszcze dzisiaj będą w raju.
|
|