Bayer Full
!janurz | poezja / wiersz wolny
Ballada o pamiętnym graniu Bayer Fulla na dożynkach w R.
Powiedzmy sobie szczerze: świat trochę mniej uwiera,
gdy Sławmoir Śnieżewski wyskakuje z helikoptera prosto
na środek gminnego boiska. Kojąco błyska uśmiech gwiazdy,
gdy wójt w (o Jezu) różowej koszuli idzie się witać.
Darujemy chłopu, teraz jest po trochu każdym,
chwilowo to kazdy z nas stoi pod parasolem wirnika.
Powiedzmy sobie szczerze: świat trochę mniej umiera,
gdy bramkarzowi trampkarzy jeszcze świeży wynik
(o Jezu, cztery do zera) wywiewa z pamięci srebrzysty helikoptera
wirnik. Na chwilę chłopak znowu jest niewinny, jak był jeszcze rano,
gdy martwił się tylko o to, by z odprowadzającą do autobusu
mamą nie zobaczyli go kumple, wcześniej nie do końca
z musu w taki sam sposób odprowadzeni.
Zaraz helikopter oderwie się od ziemi. Zaraz chłopak się ocknie,
poprawi nagolennik, jakby się szykował na te cztery gole,
które znów będzie wpuszczał na każdej przerwie w szkole,
a przecież tak bardzo się starał.
Błyska już nad płytą pozycyjne światło. Przetykana kurwami
bajka płynąca w browarach. Konik Garbusek niesłychanie łatwo zrzuca
z grzbietu cały pułk Iwanów. Księżycowe Marie wcześniej
idą spać, będą zmywać resztki blasku przed robotą, rano
|
|