Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Kwiecień (IC)
!montagproject | proza / poetycka

IC4


Na drugim końcu podróży istnieją delikatne ogrody, które rozwijają się wpół słowa,
półprzezroczyście, wodzone przesuwaniem dłoni po połyskach tkanin. Z tego tworzą
się szelesty, niemal szeptem, choć dużo bardziej chwilą, jakiej wymaga opadający
powoli płatek, lekki i mimowolny powód skupienia na ciszy.

Scenerie osiadają tu na nas warstwami świeżych płatków, które tak bardzo ułatwiają
bezruch, zatrzymanie w miejscu, tu i teraz, pod naniesionym precyzyjnie niebem,
które nie odpowiada na pytania, zatrzymuje gesty zanim mogłyby znaleźć się na
ustach i znaczyć wiele.

Zwłaszcza, kiedy subtelne odległości pozostawiają na opuszkach nieco pyłku, do
tego potrzebne jest jednak precyzyjne wyczucie dystansu, sztuka, którą w ogrodach
cyzeluje się do perfekcji.

Dlatego przyszedł właśnie teraz, ubrany w taką szarfę, jakby samym sobą
ostatecznie zabijał zimę, i jakby nie chodziło mu w tej czynności o towarzystwo.

Niewątpliwie miał mnóstwo do czynienia z ruchami powietrza, które w każdej chwili
mogą przenieść w inny świat całe kwiatostany i tam je oswoić, zatrzymać jednym
ruchem ręki, mniejszym niż dobycie miecza.

Stojąc tak wyglądał jak wytrawny kolekcjoner małych spadających chwil o różnych
kształtach, które potrafi stwarzać samym przemieszczaniem się, prawie nieumyślnie,
jakby wszystkie kierunki, zaczynały się i kończyły w miejscu i czasie znanym tylko
jemu, dostępnym w każdej chwili jak wnętrze dłoni.

Podróż pozwala się zatrzymać gdzie indziej, z dokładnością wprawnego gestu. Już.


Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.